
Kain i Abel. Mam wrażenie, że stopniowo ta narracja pokazuje, że na świat wkracza stopniowo coraz nowsze zło, a to za sprawą człowieka.
- Kain i Abel – więcej niż historia o zazdrości
- Rozmowa Kaina z Bogiem – ostrzeżenie przed grzechem
- Czy Kain naprawdę żałował? Strach, wstyd i niedoskonały żal
- „Krew brata woła z ziemi” – prawda, której nie da się uciszyć
- Lamek i 77 razy – spirala zemsty w potomstwie Kaina
- Zemsta czy błogosławieństwo – dwie drogi człowieka
- Lęk przed odrzuceniem jako źródło przemocy
Rdz 4
Kain i Abel – więcej niż historia o zazdrości
Są tu przebłyski dobra bo jest uczciwy i sprawiedliwy Abel, widzimy też, że ludzi jest więcej, że ci ludzie jakoś sobie po tym grzechu radzą bo dopiero mieliśmy wygnanych Adama i Ewę, a tu już widzimy ich synów – Kaina i Abla, jako dorosłych lub jako młodzieńców, a więc kilka lat minęło i jakoś człowiek sobie daje radę po tym upadku (czy i tak często nie jest w życiu, że po grzechu potrafimy sobie ,,wygodnie” żyć, może nawet materialnie nic nam nie brakuje, ale czy to prawdziwe szczęście?). Jest więc trochę tych iskierek nadziei i radości, aż przychodzi kolejny grzech: zazdrość. Można sobie więc tak ,,wygodnie” żyć, ale grzech w końcu przyjdzie. Ta zazdrość już w planie pokusy węża była (opisywałem to w poprzedniej części), więc nic nowego w sumie, ale tam zazdrość była skierowana ku Bogu, tu jest zazdrość skierowana do człowieka: brata. Przed zjedzeniem owocu była lekka złość na Boga, tu jest wręcz gniew na Boga i dalej znowu powtórka z kolejnego grzechu: niskie poczucie własnej wartości które prowadzi do chęci bycia docenionym – to są uczucia, jeszcze złe nie są, dopóki nie będą chciały zostać przekute w czyny. I tu staje się tak właśnie: chęć bycia docenionym staje się pychą, prowadzi do wyeliminowania drugiego człowieka czyli do morderstwa, a nawet do bratobójstwa. Jak się kończy ta historia? Tułaczką. Bóg bierze pod opiekę Kaina, nie pochwala jego czynu, uświadamia mu prawdę: krew Abla krzyczy z ziemi. Bóg kolejny raz konfrontuje człowieka z prawdą, mówi wprost, nie jak wąż, który mówi dookoła.
Rozmowa Kaina z Bogiem – ostrzeżenie przed grzechem
Zanim nastąpi morderstwo, ciekawa jest rozmowa Kaina z Bogiem, spotkanie i dialog. Bóg widzi po twarzy Kaina, że coś się dzieje, interweniuje wcześniej, zawczasu. To Kain kręci. Bóg go ostrzega, że Kain będzie radosny jeśli będzie dobrze postępował. Bóg go jeszcze ostrzega: oto grzech już stoi przed nim, już czeka. Bóg go ostrzega. I w tej chwili Kain nie słucha, idzie w pole z bratem i to tu jest ten dramatyczny moment, mijają w narracji sekundy i już jest po grzechu, już jest śmierć. Mi to przypomina scenę z Wieczernika, gdy Chrystus mówi do Judasza, by czynił co ma czynić, a ten idzie skazać Boga na śmierć – przyjaciel Przyjaciela, a tam na początku: brat brata.
Czy Kain naprawdę żałował? Strach, wstyd i niedoskonały żal
Po wygnaniu Kain robi jeszcze coś. Jest zuchwały. Wie, że zrobił źle i może nawet sam poniesie śmierć na wygnaniu, on nie godzi się na konsekwencje grzechu ale zuchwale rzuca Bogu: “zabiją mnie”, nie ma tu przepraszania, łez, ukorzenia się jakie znamy z wizerunków błagających o litość grzeszników. Kain jakby wymusza błogosławieństwo i opiekę, nawet nie gra litością. Błogosławieństwo “wymusi” w przyszłości Jakub, wielu późniejszych też będzie zuchwałymi. Nie zachęcam do takiej postawy, ale ona tu jest. Bóg daje Kainowi opiekę. Ten, jak wspomniałem, nie błaga o litość a stwierdza fakt: “zabiją mnie przecież”, to Bóg się nad nim lituje sam z siebie, bo jest miłosierny. Nie pochwala grzechu i cierpi, bo przecież Abel był Mu miły. Kain, powiedzielibyśmy dziś, ma taki trochę żal niedoskonały, bo wie, że zrobił źle i boi się konsekwencji. Strach i wstyd to często już droga do tego, że uświadamiamy sobie, że popełniliśmy zło. Sama świadomość zła już wiele daje. Kain nie mówi: “zabiłem brata, niech teraz inni widzą, będę się chlubił tym”. On wie, że jednak popełnił zbrodnię. Niedoskonale to czyni, ale mówi Bogu, że teraz to czeka go już śmierć. I Bóg lituje się sam z siebie, ale też widzi może tę malutką szparkę żalu w sercu Kaina, nawet jeśli wytworzyło ją niedoskonałe poczucie winy, strach i lęk i wstyd.
„Krew brata woła z ziemi” – prawda, której nie da się uciszyć
Widzimy później losy Kaina: udało mu się przeżyć, ludzie się rozmnażają, Adam dożywa sędziwych lat i widzi to, a rozdział kończy się tym, że w pewnym momencie ludzie zaczęli już regularnie czcić Boga. Widzimy to napięcie (wiemy, że ta historia będzie aż do potopu nas trzymała w napięciu), są tu też jednak i chwile radości, iskierki dobra.
Tak moglibyśmy to zakończyć. Ale nie możemy. Dlaczego? Bo pozornie tak to wygląda: Kain ma dzieci. Później jego ojciec Adam ma kolejnego syna – Seta, ten ma syna Enosza. I powtórnie zaczęto oddawać cześć Bogu. Brzmi ładnie, prawda? Tylko że ,,chwila, chwila…”. Skoro dopiero TERAZ zaczęto oddawać cześć Bogu, to dlaczego nie oddawano tego wcześniej?
Lamek i 77 razy – spirala zemsty w potomstwie Kaina
Potomkowie Kaina prawdopodobnie są mściwi, to mordercy, myślący o złu. Nie wiemy o wszystkich, ale trochę więcej dowiadujemy się o Lameku – praprawnuku Kaina, mówi on: ,,Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec!. Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy” (Rdz 4, 23-24, przekł. BT). Jest człowiekiem wrogo nastawionym do ludzi, szuka zemsty, odpłaty. Jeśli dziecko uczyni mu siniaka – ten odda po stokroć mocniej czyli morderstwem. Zabicie człowieka przychodzi mu lekko w mowie, a w czynach pewnie również. Ponadto pragnie, by go pomścić 77 razy (7 to hebrajska cyfra oznaczająca ,,nieskończoność, wiele, ciągle”, 77 to więc symbol podwójnej nieskończoności – tu nieskończoności gniewu, może przekazywanego z pokolenia na pokolenie, i jakby przeciwieństwo tego, o czym mówił Jezus: aby wybaczać sobie 77 razy). Jedyne więc co ma do zaoferowania, to zło, a skoro mówi o pomszczeniu to przekazuje taką chęć zemsty do wykonania swoim następcom: dzieciom, wnukom itd.
Zemsta czy błogosławieństwo – dwie drogi człowieka
Te słowa Lameka – słowa o zemście, złu, kończą się informacją o tym, że Adam ma kolejnego syna – Seta, temu zaś rodzi się dziecko i od tej pory ,,zaczęto wzywać imienia Pana”, a więc przychodzi coś dobrego. Tu wydaje nam się, że to taka mało istotna informacja: kolejne dziecko Adama, kolejny wnuk. Bomba nas dopiero czeka w kolejnym rozdziale. Oto dowiemy się, że to zapowiedź czegoś całkiem nowego! Dowiemy się, że można można też drugim Henochem – potomkiem Seta i być wziętym przez Boga do nieba. Że można być Lamekiem – potomkiem Seta i nie być pomszczonym 77-krotnie ale przeżyć 777 lat i dać życie Noemu. Dowiemy się, że można nie przeklinać kogoś i nie chcieć zemsty, ale wręcz przeciwnie: można dawać błogosławieństwo. I istotnie: gdy się zamieni zemstę na błogosławieństwo, będzie się blisko Boga, a więc będzie można wreszcie ,,wzywać imienia Pana”. Ale o tym w kolejnej części cyklu.
Lęk przed odrzuceniem jako źródło przemocy
Podsumowując. Mówiąc o Kainie często mówimy o grzechu zazdrości. I słusznie. Ale w tym fragmencie jest też coś, co może nie jest wprost grzechem ale jest pewną raną, która sama w sobie zła nie jest bo jest emocją (a te złe same w sobie nie są, mogą być pewnymi chorobami, które się leczy), sama ta rana zła nie jest ale to, co z nią zrobimy, czym wypełnimy, do jakiego czynu nas popchnie. I tu mamy lęk o odrzucenie, lęk o brak bliskości. Kain boi się, że Bóg go odrzuci, odtrąci. Mógłby porozmawiać z Bogiem o emocjach i lękach, o obawach. Mógłby pogadać z bratem, powiedzieć mu co go boli. Kain idzie jednak i eliminuje brata. Lęk o odrzucenie i pragnienie bliskości – zranienia emocjonalne, do tego dochodzi grzech (ale tu tylko w warstwie uczuć: zazdrość), dopiero finalnie dochodzi do czynu: morderstwa. A więc czyn często idzie za tym, co już dokonało się w wnętrzu. Kain najpierw zabił brata w sercu. Pisałem o tym w kontekście grzechów języka biorących się w wnętrza. Tu mamy pewną emocję która doprowadza do grzechu, podszept i ranę. Mówiąc o pokusie Ewy widzieliśmy niskie poczucie własnej wartości, chęć bycia docenionym i na równi z Bogiem a nie (w mniemaniu Ewy bo przecież obiektywnie nie było to prawdą) bycia “gorszym”. Księga Rodzaju to też księga pokazująca nam różne zranienia, pokusy, emocje, których czytelnik uczy się od Biblijnych postaci. Kain obiera drogę zemsty, morduje, przekracza po raz pierwszy w dziejach świata pewną granicę – granicę czyjegoś życia. W jego praprawnuku Lameku widzimy, że raz przekroczona granica zostaje w ludzkości na zawsze. Od tamtej pory ludzie zabijają z różnych powodów, także z zemsty. Lamek za zwykłego siniaka od dziecka jest w stanie je zabić. Mówi o tym lekko, przyszłoby mu to łatwo. Co więcej: wydaje swoim następcom polecenie pomszczenia go 77 razy, a więc tak porządnie, bo skoro 7 w tradycji żydowskiej oznacza nieskończoność, to 77 oznacza nieskończoność nieskończoności. Jezus w Nowym Przymierzu powie, żeby wybaczać sobie 77 razy. Ale dużo wcześniej przyjdzie inny Lamek – potomek brata jego prapradziadka i ten nie będzie złorzeczył ale błogosławił, w dodatku wyda na świat Noego, który uratuje ludzkość bo pozwoli jej narodzić się na nowo w dobru. Ale o tym już w kolejnym rozdziale.
Wpis jest częścią cyklu ,,Od Nowa”. Co tydzień (do końca roku 2026) będę w nim pisał luźne refleksje o Księdze Rodzaju, będę próbował od nowa spojrzeć na tę Księgę.
Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.



