
Zacząć trzeba od obecnego od pierwszych wieków chrześcijaństwa zawołania “Marana tha” – od zawołania, które jak ochłoda w upalny dzień przynosiło ulgę pierwszym wyznawcom Chrystusa – prześladowanym, zabijanym, będącym w mniejszości. “Panie, przyjdź!” było nadzieją.
W Ewangeliach możemy wyczytać, że nieznany jest dzień ani godzina, że dzień powtórnego przyjścia Zbawcy będzie jak włamanie – niespodziewane (dzień ten przyjdzie “jak złodziej” o porze, której się pan domu nie spodziewa). Należy więc być gotowym. O tę tajemnicę w końcu się ocieramy w adwencie, celebrując nasze oczekiwanie i tamto Wcielenie sprzed ponad 2000 lat. Ale czy obecnie mamy odwagę prosić, by Chrystus przyszedł, by ten nasz świat się skończył?
Koniec czasów
Zacząć trzeba od obecnego od pierwszych wieków chrześcijaństwa zawołania “Marana tha” – od zawołania, które jak ochłoda w upalny dzień przynosiło ulgę pierwszym wyznawcom Chrystusa – prześladowanym, zabijanym, będącym w mniejszości. “Panie, przyjdź!” było nadzieją. W Ewangeliach możemy wyczytać, że nieznany jest dzień ani godzina, że dzień powtórnego przyjścia Zbawcy będzie jak włamanie – niespodziewane (dzień ten przyjdzie “jak złodziej” o porze, której się pan domu nie spodziewa). Należy więc być gotowym. O tę tajemnicę w końcu się ocieramy w adwencie, celebrując nasze oczekiwanie i tamto Wcielenie sprzed ponad 2000 lat. Ale czy obecnie mamy odwagę prosić, by Chrystus przyszedł, by ten nasz świat się skończył?
Jest moc
Mocne tematy. A to im poświęcona jest książka “Bóg i wieczność”. Na stronach tej pozycji jest kontemplacja nad pojęciami eschatologicznymi – sprawami ostatecznymi takimi jak śmierć ale i życie – bo w ujęciu chrześcijańskim nie ma czegoś takiego jak graniczna linia oznaczająca “teraz” i “potem”, w tym ujęciu ciało i dusza to jedność, to cały człowiek.
Z wiarą. Książka na adwent
Autor wiarę stara się pozbawić elementu magii, pokazuje fizyczne i psychologiczne czynniki świata, które nie stoją w sprzeczności z metafizyką, choć za ściśle metafizyczne mogą być brane. Fascynuje mnie, że ta krótka przecież książka, bo mająca 200 stron, zawiera taki zakres tematów, bo jest i sąd szczegółowy i “powszechny” (popularnie zwany “Ostatecznym”, choć słowo “powszechny” faktycznie mnie przekonuje po tej lekturze), jest i o czyśćcu, piekle, śmierci klinicznej. Książka przepełniona nadzieją i wiarą autora, odniesieniami i do mnichów i ojców pustyni, i do literatury, i do kardynalskiej oraz papieskiej twórczości Benedykta XVI, encyklik i pism Jana Pawła II, a nawet Alberta Camusa. Dominikańska książka w swej formie patrząc na dobór przykładów 🙂 Wiele też kwestii wyjaśnia. Na każdy z tych tematów można by napisać osobną książkę, ale zebranie ich w jednym miejscu jest na pewno mocno inspirującą i pogłębiającą wiarę pozycją, także w wiarę w to że świat jest dobry i piękny, i że warto to dobro dokładać.
Zobacz także: Podróż z literackim sztambuchem. Książkowy esej
Dla kogo jest ta książka? 4 mocne wskazówki:
- Dla osób, które są zainteresowane czasami ostatecznymi z perspektywy wiary
- Pozycja dla czytelników wierzących
- Potrzebna książka dla tych, którzy boją się końca świata
- Pozycja dla czekających na przyjście Pana
Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.





