Stranger Things – interpretacja. Jakie nauki można wyciągnąć z serialu?

Obrazek przedstawia postaci z serialu Stranger Things obecnego na Netflix, postaci patrzą na drugą stronę świata

Jeśli byliście wyznawcami teorii spiskowej mówiącej o tym, że twórcy ,,Stranger Things” przygotowali dla fanów ,,sekretny odcinek” to już pewnie wiecie, że to była ściema. Premiera filmu dokumentalnego, która odbyła się w tym tygodniu, jeszcze dawała tę nadzieję, ale już jest pewne: żadnego dodatkowego wątku nie będzie, co nie znaczy, że do historii za jakiś czas nie wrócimy (jeśli jednak to już z innymi bohaterami). Ten tekst to nie recenzja a kilka (może chaotycznych czasami?) wątków i takich ,,nauk”, które można z tego serialu wyciągnąć.

Popkulturowy fenomen Stranger Things

Serial rozgrywał się na naszych oczach na przestrzeni około 10 lat (sama akcja rozgrywa się w latach 80, konkretnie to przez kilka lat tego okresu). Wiemy, że sezon piąty był ostatnim i jeśli powstanie kolejny, to cofnie się o wiele lat, a zatem nie zobaczymy młodych aktorów, którzy dorastali też na oczach widzów. ,,Stranger Things” to też serial, który moim zdaniem im dalej, tym szło mu gorzej, bo oprócz efektów specjalnych na wysokim poziomie, fabularnie zaczęło się to wszystko sypać, i jeśli pierwsze dwa sezony były dobre, trzeci słabszy ale miał jedną zaletę: jakby zdawał sobie z tego sprawę, że to zabawa i swoją słabość przekuł w atut, po prostu bawił się tą konwencją lekkiej ,,głupkowatości”. Czwarty i piąty chciały być bardzo na serio, a coś po drodze nie wyszło. Można by to wybaczyć. Ale film dokumentalny był gwoździem do trumny. Dlaczego? Bo podkreślano, że przykłada się wielką wagę do finału, że musi być genialnie na koniec, że było to wielkie wyzwanie fabularne by dobrze to zakończyć, po czym okazało się, że ostatni odcinek napisano na kolanie a wiele teorii fanowskich było o wiele lepszych niż faktyczny fabularny finał serii. Akcja z ukrytym odcinkiem pokazała, że miłość w jednej chwili potrafi przerodzić się w nienawiść. Uwielbiany serial zaczęto krytykować. Mnie osobiście im dalej, tym bardziej męczył. Nie zmienia to faktu, że to serial, który odmienił telewizję (było ich w historii i telewizji, i kablówki, i streamingu kilka) i jest zjawiskiem popkulturowym z mnóstwem odniesień i smaczków do: mody, muzyki, kinematografii i… popkultury lat 80. oczywiście. Will po drugiej stronie w sezonie pierwszym (może potem już się przyzwyczaiłem) był jak Frodo od w filmowej trylogii ,,Władca Pierścieni”, gdy był pod wpływem pierścienia (choć film to początek lat 2000 ale książka jest znana od lat 50., nawet była ,,przejęta” przez amerykańskich hipisów, zresztą są w serialu odwołania nie tylko do ,,Władcy” ale i do ,,Hobbita” (dlaczego jedna z postaci krzyczy “mellon” to tylko fani Tolkiena zrozumieją?). Był to jeden z najchętniej oglądanych seriali na Netflix, wpłynął na kariery wielu nieznanych wcześniej aktorów oraz na sukces tych znanych (i te nagłówki mówiące o tym, że Vecnę zobaczymy wkrótce w ,,Pierścieniach Władzy” Prime Video; swoją drogą aktora grającego tę rolę, widziałbym w roli elfa). Serial stworzył też ,,mit” lat 80., które wcale takie szczęśliwe być nie musiały. Nowe życie otrzymały też utwory, jak choćby cover ,,Never ending story” czy w ogóle rozpowszechnienie mniej znanej współcześnie piosenki Kate Bush. A o fenomenie może świadczyć też to, że tzw. Sekretny odcinek, czyli teoria spiskowa fanów, zawiesiła serwery platformy. Czy to wybitny serial? Moim zdaniem nie. A czy jest zjawiskiem popkultury? Tak. Nie każdemu przypadnie do gustu ta estetyka gore i horroru, nie jest to piękna estetycznie wizja (wychowany w latach 90 przesiąkłem taką estetyką i lat 80 i 90, mnie to nie szokowało) a i zadałem sobie pytanie, czy ten serial mnie czyni lepszym a może gorszym? Ani takim ani takim, neutralnym, a więc go obejrzałem. 

Czego uczy serial Stranger Things

  1. Na sam początek oczywistość. Ważna w życiu jest współpraca, grupa, każdy osobno ma swoje słabości i różne uwikłania (tak widzę i obecne w serialu, żeby nie spoilerować, to owe ,,infekcje”, próby panowania nad mocą, popełniane błędy) ale wspólnie te swoje talenty, doświadczenia można połączyć.
  2. Serial zwraca uwagę na obecność emocji, to że potrafią one być różne, ale emocje i uczucia można przekuć w siłę.
  3. Zło zawsze przegrywa, choć może na początku wydaje się nam inaczej (i niewarto popadać w rozpacz). Każdy sezon kończy się pokonaniem zła – zła i tym drugim równoległym świecie, w tym złym świecie, który jest odwróceniem tego naszego, bądź co bądź, jednak dobrego świata, bo tak o naszej planecie mówi Księga Rodzaju. Skoro diabeł małpuje i przedrzeźnia Boga, to piekło jest przedrzeźnianiem raju i tego naszego dobrego świata. I w serialu i w naszym świecie udaje się pokonywać zło, ale ono walczy i przychodzi. Ta walka to rzecz, która się nie kończy, ale jak wspomina Apokalipsa (czyli księga, która nie powinna nas wprowadzać w strach i lęk, bo to ,,księga miłości” jak zatytułowała swoją książkę dr Maria Miduch) pewnego dnia nastanie ,,nowe” (por. Ap 21,1).
  4. Poznać wroga, by go pokonać. “Jak chcecie powstrzymać diabła, skoro w niego nie wierzycie?” – to cytat z 4 sezonu i to od postaci, która nie tu szuka zła gdzie powinna i w pewnym momencie zaczyna to rozumieć (co też jest w sumie ciekawą nauką, by nie szukać na siłę zła w człowieku, gdy nawet nie mamy dowodu, ale posiadamy tylko uprzedzenia, to też wskazówka, by raczej próbować oddzielić czyn od człowieka). Tak sobie pomyślałem że to taka sytuacja, gdy diabeł czyni zło a ludzie nie wierzą w metafizykę, w tym też w osobowe zło. Nie mówię by temu poświęcać życie – strachowi, bo nasz Bóg jest silniejszy, bo Jezus pokonał zło i szatana, bo diabeł by chciał aby albo w jego istnienie totalne nie wierzyć i wszystko racjonalizować, albo by jego moc przeceniać, bo istnieją ludzie którzy podporządkowali swe życie dostrzeganiu wszędzie zła, pokus, działania diabła, są zalęknieni i wystraszeni, a zapominają, że ten zły to tylko fragment tej opowieści o życiu, a jej sednem jest Bóg. A to dwa błędy: nie wierzyć w zło lub za bardzo przeceniać jego rolę zamiast skupić się na Bogu i Jego dobru, pięknie, miłości. Zły, jak każdy pyszałek i narcyz, najbardziej nie lubi, gdy się go wyśmiewa.
  5. Oskarżenia. Jest też drugie ryzyko: gdy ludzie nie wierzą w diabła a za zło świata oskarżają Boga. Wierzą w Boga – to już sukces, ale wierzą w jakiś zły i wykreowany przez Jego wrogów obraz, najczęściej jeśli by rozłożyć na łopatki ich argumenty to okaże się, że to jakaś uproszczona na swój użytek teoria, która pozwala nie wgłębiać się w temat a więc nie wysilać się. 
  6. Istnieją dwie drogi. Jak sobie radzić z cierpieniem? Z jedną z istniejących wielu odpowiedzi przychodzi i ta z finału serialu. Stając przed obliczem straty i cierpienia można obrać dwie drogi: obwiniać siebie samego i jednocześnie odpychać ludzi od siebie lub zaakceptować ten ból (choć nie będzie to łatwe, proste i będzie wymagające) i można zacząć żyć, nawet jeśli nie rozumiem tego wszystkie, to kroczyć tą drogą.
  7. Docenić. Finał tej opowieści, te flashbacki w tle po raz kolejny zwróciły moją uwagę na to, że warto w życiu doceniać chwilę – chwilę teraz i ludzi właśnie ,,tu” i ,,teraz”, bo to wszystko nie jest wieczne, bo nigdy nie wiemy, czy druga sytuacja, okazja, spotkanie będzie nam dane. Celebrujmy obecność i celebrujmy chwile. Nieważne jak to nazwiesz, w jaką narrację czy ,,filozofię” to ubierzesz, doceń ludzi i okoliczności, bądź ,,w” tej chwili a nie ,,obok”, chociaż spróbuj być uważny i empatyczny w tym, co jest teraz. Tak się buduje wspomnienia, kto wie: może na całe życie, nasz mózg jest tajemniczy, nigdy nie wiemy, co uzna za warte zapamiętania a co szybko wyrzuci z głowy.
  8. Nie bój się odmienności. Z mowy Dustina zapamiętałem sobie to, że gdy poznajesz ludzi różniących się od siebie – uczysz się o sobie, poznajesz siebie, rozwijasz. Dzięki przyjaciołom stajesz się lepszy, ale i dzięki ciekawości drugiego człowieka. Poznać nie oznacza przejąć bezkrytycznie czyjś sposób myślenia, to też nie oznacza pozbyć się swoich przekonań. Można się w końcu kulturalnie różnić i akceptować inność nawet mając inne poglądy. Ciekawość i otwartość na drugiego człowieka to też pewna ,,filozofia dramatu” jak lubię przywoływać to określenie od ks.prof. Józefa Tischnera
  9. Zrób coś z tymi emocjami. Kiedyś uczęszczałem na warsztaty z kreatywnego pisania opowiadań, praktykowana tam metoda wskazywała na to, by znaleźć w sobie emocję i z niej jakby ,,pisać” fabułę. Przypomniałem sobie o tym, gdy serialowa Jedenastka musiała znaleźć w sobie gniew i złość, by zamienić to na siłę. Działanie pod wpływem silnych emocji, wzbudzenia, gniewu lub złości nie jest dobre, jest jak podjęcie decyzji o rejsie w czasie silnej burzy i sztormu. Ale czasem też emocje potrafią dawać nam motywację i siłę, ktoś np. jedynie ,,z miłości” znajdzie w sobie siłę do działania (bo inne argumenty nie będą go przekonywać do działania) lub jest zdenerwowany i nagle postanawia zmienić los i się ocucić, podjąć jakieś działania i kroki. Możemy miłość i dobre emocje wykorzystać do motywacji, do działania, do siły, do walki i owa Jedenastka też tę siłę znalazła z miłości. To trudna sztuka rozpoznać, które emocje lepiej wyciszyć i przeczekać, a które wykorzystać jako siłę. Uczymy się tego całe życie. Sposób? Chyba, jak to było w jednym z poprzednich punktów, być świadomym emocji, umieć je obserwować, wiedzieć o ich obecności, obserwować swoje zachowania. Świadomość ich obecności pozwali je ujarzmić i uczyć się z nimi pracować.
  10. Nie dać dostępu do swoich myśli. Jeden z ważniejszych wątków serialu to ten związany z Vecną. Nie chcę tu spoilerować, ale odnosząc to już do naszej rzeczywistości. Diabeł chce przejmować nasze myśli, on potrafi podrzucać nam te swoje złe myśli, wizje, pokusy, ale jest jedna rzecz, o której często ludzie wierzący zapominają. Nie mamy czego się bać, bo szatan nie czyta naszych myśli, nie widzi ich, nie ma takiego wpływu na nas. On coś nam może podrzucać, ale nie wie, o czym myślimy. Nie czyta nam w myślach, ale obserwuje nasze zachowania, słyszy nasze słowa, warto więc zwrócić uwagę na to, co mówimy na głos. Co z tego, że coś pomyślałeś, jeśli też to wypowiedziałeś na głos. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo, jak mówi Biblia. Chrystus również mówił, że nie to co wchodzi w człowieka, ale co wychodzi z niego – to czyni człowieka nieczystym. To nie zła myśl, nie pokusa ci szkodzi, ale to co z nią zrobisz, jak ją zmaterializujesz. I tu ważne uzupełnienie: czasem cierpimy na różne choroby, nerwice, mamy różne zaburzenia, różną budowę naszego mózgu, do tego dochodzą stresy, lęki, przeżycia, doświadczenia, wspomnienia itd., a nawet jeśli jesteśmy w 100 procentach zdrowi, to każdy z nas ma te niechciane i złe myśli, tyle że u jednych one przepływają i niepostrzeżenie znikają, a inni na nich się skupiają, i to nie jest ich wina, a tacy są: może uważniejsi, wyczuleni, wrażliwsi. Jeden bagatelizuje te myśli i one sobie tak szybko odchodzą jak przychodzą, drugi rozpamiętuje je i może uczy się wychodzić z tego, a może idzie na terapię. Złe myśli czasem są biologiczne, bo gdy pomyślimy o czymś to czasem jest to ostrzeżenie lub skonfrontowanie się z jakimś tematem (może bólem, traumą, skutkiem jakiegoś czynu jeszcze niepopełnionego, którego bojąc się lub znając konsekwencje nie popełnimy). Może więc taka myśl być spotkaniem z jakąś emocją, po czym następuje przepływ myśli dalej. Ktoś zaś skupia się na takiej myśli i ją rozpamiętuje (warto więc tu wspomnieć też o możliwości udania się na terapię, by przepracować takie myśli i nauczyć się pracy ze sobą w jakimś nurcie terapii). Mówiąc więc o tym złu nie mówię o chorobach, a o pokusach. Bo czasem ktoś ma chorą psychikę i zaraz mówi że to opętanie. Egzorcysta oczywiście wyśle taką osobę najpierw do lekarza, nim podejmie duchową walkę. Ale oczywiście Szatana możemy prowokować do kontaktu, a on chętnie skorzysta, czasem po prostu działa subtelnie a nie gwałtownie – powoli pewne granice przesuwając. Powoli. To też proces.

Stranger Things – znaczenie

Niezależnie od tego, czy finał oraz cały serial ,,Stranger Things” to twoja ,,bajka” i czy ci się spodobał, jest to popkulturowy fenomen, którzy przy okazji pozwoli też wyciągnąć z niego kilka nauk.

Fot. https://about.netflix.com/pl/company-assets

Website |  + posts

Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze