
Netflix, Amazon i powrót starych marek. Stranger Things, Narnia i Rambo w nowym rozdaniu. Ale nie tylko franczyzy streamingowe Netflix Amazon. Kolejny odcinek cyklu Selekcja (pop)kulturalna
Opowieści dawnej treści.
W sieci pojawił się zwiastun ,,Stranger Things: Opowieści z ’85”, premiera zapowiedziana jest na kwiecień. Tym razem jednak obejrzymy animację, która fabularnie będzie umiejscowiona w tym okresie, w którym rozgrywała się akcja serialu, ale pokazane będą wydarzenia, których produkcja nie przedstawiała. Netflix chyba nie chce tej franczyzy odrzucić. Od finału netflixowego ,,Stranger Things” minęło już trochę czasu, emocje ostygły a algorytmy (i podążające za nimi redakcje portali internetowych) dały sobie spokój z kolejnymi ,,newsami” dotyczącymi serialu. Po krótce przypomnijmy sobie: serial był swego rodzaju fenomenem i już zjawiskiem popkulturowym (pisałem o tym oraz o kilku ,,naukach” z serialu), odwoływał się głównie do tęsknoty za latami 80., był trochę takim koktajlem mody, literatury, muzyki, filmu i gier tamtego czasu. Serial przyczynił się do wypromowania Netflixa, trwał prawie 10 lat a finałowy odcinek piątego (ostatniego) sezonu został wyemitowany w Nowy Rok (platforma, która przyzwyczaiła nas do wypuszczania od razu całych sezonów seriali, tym razem całość podzieliła na kilka terminów). W sieci krążyła teoria spiskowa, która zakładała jeszcze dodatkowy – ,,sekretny” odcinek, ale okazała się tylko internetową legendą miejską. Jeszcze tylko pojawił się film dokumentalny o tworzeniu ostatniego sezonu (i finalnie miało być dobrze, a wyszło jak zwykle, bo w filmie twórcy mogli powiedzieć wszystko, to w końcu ich film, a postanowili obnażyć słabości i tak chłodno przyjętego przez fanów zakończenia tej opowieści trwającej dekadę). Czy animacja (a za nią zapewne pójdzie wiele innych produkcji z tego uniwersum) okaże się sukcesem? Netflix pewnie chce na tej historii jeszcze trochę zarobić, tyle że przypadek filmu dokumentalnego pokazał, że od sukcesu do stracenia tego co już udało się zbudować (pewnej marki) naprawdę droga jest już niedaleka.
Jak to się zaczęło?
Inny gracz na rynku streamingu – Prime Video od Amazona zaprezentował zwiastun serialu ,,Młody Sherlock” i znamy też datę premiery: marzec. Jak tytuł sugeruje, będą to przygody młodego Holmesa. To pokazuje, że Prime Video poszukuje kolejnego chwytliwego tytułu, który mógłby być takim ,,samograjem”. Wybór padł na ikoniczną postać, która ma całkiem bogatą historię ekranizacji. Na pewno niełatwo będzie pokonać uwspółcześnionego ,,Sherlocka” od BBC. Jak pisałem w jednym z poprzednich odcinków cyklu: moda na bohaterów kryminałów trwa, Netflix ma Enolę Holmes, Lupina, a teraz sięga po Agathę Christie. Wspomniane BBC ma Holmesa, powstają też kinowe wersje przygód Poirota. Czy Prime Video nie zepsuje dobrego pomysłu tak jak spartaczyło prawa do Tolkienowskiego Śródziemia?
Rambo jest tylko jeden.
Na pewno? Ruszyły zdjęcia do nowego ,,Rambo”. Film ma pokazać młodość słynnego Johna. Skoro to młodość kultowego bohatera, pokazanie jego historii, to i aktor się zmienia. Czy John Rambo, którym nie będzie Sylvester Stallone, ma szansę być filmem dobrym, kultowym albo chociaż zaakceptowanym przez fanów? Bardzo wątpliwa to sprawa, ale, jak w przypadku takich wydarzeń, powstanie hype na oryginale filmy i być może młodzi będą wracać do przeszłości, starsi będą również wracać do oryginałów, streamingi będą się bić o to, kto wykupi licencję do filmów, kina będą robić seanse nostalgiczne, a być może nowy Rambo powstaje po to, by zarobić na licencji do starych filmów. I być może wszystko już zostało wykalkulowane i wliczone w koszty, nawet jeśli nowa część kultowej serii okaże się katastrofą.
Van Gogh w Krakowie.
Rzecz warta odnotowania: Muzeum Narodowe w Krakowie prezentuje obraz Vincenta van Gogha ,,Wiejskie chaty pośród drzew”, którego właścicielem jest Archidiecezja Warszawska. Obraz jest wypożyczony z kolekcji im. Jana Pawła II. To jedyne dzieło malarza, które znajduje się w polskich zbiorach.
Scena pościgu za Czarownicą.
Do sieci ,,wyciekły” (cudzysłów, bo mam podejrzenie, że to tzw. przeciek kontrolowany) zdjęcia z planu ,,Opowieści z Narnii” od Netflixa. Premiera jest przewidziana na grudzień tego roku, ale historia powstawania tego serialu (i w ogóle trwająca ponad 15 lat opowieść o próbie kontynuacji tej historii, porzuconej po 3 filmach, to świetny materiał na serial), i to będzie absolutnie taka rzecz, którą mam zamiar śledzić w tym przeglądzie dosyć regularnie. Na zdjęciach widzimy sceny z pościgu Jadis (Białej Czarownicy) przez nieuwagę wpuszczonej do naszego świata przez dzieci. I w tym miejscu warto wreszcie wypuścić wstrzymywany oddech, bo faktem (a nie tylko pogłoską) okazało się, że zobaczymy ekranizację szóstej części siedmiotomowego cyklu (chronologicznie jest to tom pierwszy, ukazuje bowiem stworzenie Narnii). To bardzo dobre posunięcie, bo pierwsze trzy części zostały sfilmowane na początku XXI wieku, zaczynanie od ,,Lwa, czarownicy i starej szafy” (pierwszego tomu) nie byłoby mądrym pomysłem (szczególnie że ekranizacja od Disneya jest wybitna, jakość zaczęła jednak spadać z kolejnymi częściami), a skoro Netflix chce zrobić z Narnii serial (a wiele wskazuje, że będzie to raczej opowieść o ,,świecie” zamiast ekranizacji poszczególnych tomów, co świetnie wpisuje się w strategię stworzenia franczyzy i rozbudowania historii do więcej niż 7 sezonów jak sugerowałyby książki), to dobrze pokazać, jak to wszystko się zaczęło. Na zdjęciach, które ,,wyciekły”, widzimy, że nie będzie to wiktoriańska Anglia (jak w książce) ale czasy późniejsze. Niby banalny szczegół, ale mocno komplikuje całą historię, bowiem jeden z głównych bohaterów ,,Siostrzeńca Czarodzieja” (ekranizowanego przez Netflix) w ,,Lwie, czarownicy i starej szafie” (akcja książki rozgrywa się w czasie II wojny światowej) jest już sędziwym profesorem. Jeśli twórcy będą chcieli być konsekwentni, pozostałe tomy będą musiały być przeniesione do schyłku XX wieku lub do naszych czasów. Wydaje się jednak, że nie to jest największym problemem. Jak wspomniałem: boję się o losy tego serialu. ,,Opowieści z Narnii” pióra teologa i chrześcijańskiego pisarza oraz publicysty – C.S. Lewisa to opowieść wprost chrześcijańska, tak jak ,,Władca Pierścieni” J.R.R. Tolkiena. I tak jak Tolkien dystansował się od posądzania jego dzieła o alegorię (choć w swych listach pisał o chrześcijańskości ,,Władcy”) tak Lewis to robił bardzo wprost. Jeśli Netflix będzie chciał zrobić Narnię liberalną (za kamerą stoi Greta Gerwig, której ,,Barbie” kilka lat temu była popkulturowym fenomenem) to się to nie uda. Dlaczego? Grupą docelową są osoby wierzące. Zbytnia ingerencja w ,,przekaz” tej książki odrzuci osoby szukające tam (i słusznie!) chrześcijaństwa, zaś zostawienie tam wartości dotyczących wiary (nawet niewielu) może zostać przez lewicę uznane za i tak zbyt religijne. Tak czy tak, może będzie to klapa, Netflix się wycofa, a widzowie zostaną z ekranizacją 4 tomów z 7. Być może platforma zachowa pierwotnego ducha tych opowieści i będzie to taki ,,wentyl bezpieczeństwa” i ukłon w stronę chrześcijańskiego widza liberalnej bądź co bądź platformy (w ofercie są i programy o papieżu Franciszku, film ,,Dwóch papieży”, dokument o górze Athos czy Szlaku św. Jakuba, a także serial ,,The Chosen”). Przypomnijmy sobie. Dwa pierwsze tomy ,,Narnii” zekranizował Disney, pierwszy film był mocno chrześcijański, drugi trochę mniej, za trzecią część wzięło się już inne studio i tam nawiązań do wiary było niewiele. Seria zanotowała spadek popularności (na co wpływ miało wiele czynników oczywiście) ale spadek ten może być efektem ,,kastrowania” Narnii z chrześcijaństwa. Może więc w przypadku tej franczyzy sukces da się osiągnąć jeśli nie zabierze się z tej opowieści jej ducha: chrześcijaństwa. Choć ja ogólnie mimo bycia fanem wróżę porażkę netflixowej Narnii. Ci, którzy czekali na te filmy, już tego chyba nie czynią. Od premiery pierwszej części minęło 21 lat.
Nie dziwi jednak krok Netflixa. Platforma chce mieć markę franczyzową, ,,Stranger Things” to już przeszłość, jest co prawda ,,Wiedźmin”, ale chyba popularniejszy w świecie gadżetów i franczyzy jest ten Wiesiek ze świata gier. Disney ma Marvela, Warner Bros ma ,,Władcę Pierścieni” i ,,Hobbita”. Amazon w sumie nie wiadomo co ma, bo choć posiada prawa do II ery Śródziemia )(czyli nie wolno im pokazać niczego z ,,Władcy Pierścieni” i z ,,Hobbita”, a mając prawa praktycznie do całego Silmarilliona i tak robią swoje fanfiki, co fani krytykują). Netflix potrzebuje franczyzy. Bardzo bym chciał, by to się udało z Narnią, to już jednak nie te czasy, że Narnia stanie się fenomenem światowym. To w końcu 7 krótkich opowiastek, w jednym z tomów Narnia zostaje stworzona, a w jednym zostaje zniszczona, to wbrew pozorom historia skończona. Ciekawy jestem tej franczyzy. Póki co jednak, prace nad serialem okryte są tajemnicą, jednak otrzymaliśmy ,,przeciek” czyli zdjęcia. Fotki dostaliśmy dzięki przypadkowym osobom na miejscu (choć myślę, że to może być chwyt marketingowy, bo są trochę jakby profesjonalne ;))
Co słychać u ,,Lalki”?
Zaprezentowany został w ostatnich dniach zwiastun nowej ekranizacji ,,Lalki”. To taki mały update wart odnotowania. Czy trzeba mówić więcej?
ZOBACZ TAKŻE: Poprzednie części cyklu
Cykl ,,Selekcja (pop)kulturalna” jest cotygodniowym przeglądem mocno subiektywnych wydarzeń ze świata muzyki, filmu, literatury. Niekoniecznie wydarzeń najważniejszych i niekoniecznie poważnych.
Photo by Mimipic Photography on Unsplash
Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.




