
Wielki Post, gdy narzucimy sobie za dużo różnych aktywności, może doprowadzić nas do przebodźcowania. Jak odkryć to, co najważniejsze w tym czasie? I co jest najważniejsze? O tym w tym tekście. W dodatku praktyczne wskazówki, polecane lektury oraz odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania.
Popularne w mediach społecznościowych były niegdyś takie filmiki, które pokazywały codzienną rutynę. W Środę Popielcową może ta rutyna była inna, bo może każdy dzień zaczynasz od kawy a tu jednak postanowiłeś się umartwić i przemęczyć, kawę wypić dopiero do obiadu lub w ogóle tego dnia z niej zrezygnować. W Środę Popielcową na jednej z grup na FB pojawiło się pytanie, czy do ,,postu o chlebie i wodzie można wypić kawę?”. Kawa to więc silna rutyna. Może też dzień wyglądał inaczej niż zwykle, bo może nie było muzyki czy radia (by zachować ciszę), może też posiłki z powodu postu wyglądały inaczej, bo przecież dwa lżejsze (czyli wg zasad postu mniejsze niż zwyczajowo, nawet może pół porcji tego co zwykle a dopiero ten jeden do syta), w kościele też po raz pierwszy zabrzmiały już inne pieśni, liturgia też wygląda inaczej: czegoś nie ma, coś jest inne (np. brak ,,Alleluja” przed Ewangelią). Podobne zerwanie z ,,rutyną dnia” będzie w Wielki Piątek a nawet w Wielką Sobotę, która jest dniem ciszy gdy Pan jest w grobie (co niestety te nasze podskoki ze święconką jakby psują).
Ale jest już po. Popiół z głowy już został zmyty, po Środzie Popielcowej przyszedł bowiem czwartek i być może w twoim życiu jest to ,,tłusty czwartek bis”, bo może nadrobiłeś wczorajszy deficyt kaloryczny. Rano wstało słońce i nie wiem, jak w twojej części kraju, ale u mnie odbijało się w śniegu i było magicznie.
Przebodźcowanie Wielkopostne
Do tego wczoraj, jak co roku, był w mediach społecznościowych zryw postanowień, kursów, cyklów, pomysłów na Wielki Post. Ja na to mówię: ,,przebodźcowanie Wielkopostne”. Bo może trafniejsze by było nie wejście w 12 rekolekcji, cztery cykle i dwa kursy.
A może pójść do Ewangelii i spojrzeć na 40-dniowy post Jezusa na pustyni? On tam się modlił i zaglądał w Swe wnętrze, w ciszy przygotowywał do posługi (służby człowiekowi oraz głoszenia Boga, budował relację z Nim), odpierał pokusy.
Pan Jezus na pustyni nie pisał doktoratu ale modlił się. Słyszeliśmy wczoraj u Joela, że mamy rozdzierać serca a nie szaty. I pościć w sercu oraz zaciszu domowym (a jeśli po kimś choćby widać, że jest umęczony postem to niech idzie i obmyje twarz, bo pościć mam sercem i mam być pokorny; sesje fotograficzne w mediach z popiołem na głowie oraz wszelkie inne fotki środowo-popielcowe, choć doceniam gest by może zmobilizować innych, to jednak chyba mimo cyklu czytań A, B i C w roku liturgicznym to ta ewangelia na ,,Popielec” chyba dlatego jest co roku ta sama: by to wybrzmiało).
Chcę więc naprawdę w kilku słowach napisać, co moim zdaniem jest tu najważniejsze. Właśnie w ten czwartek po Popielcu, żeby to się utrwaliło.
Jakie postanowienia zrobić?
W Wielkim Poście nie chodzi o brak czekolady czy o hurtowe czytanie pobożnych książek, a on relacje, i jeśli te formy (ta wstrzemięźliwość) mi pomogą to dobrze. Brak słodyczy to post, jeśli zaoszczędzone pieniądze przeznaczę na pomoc lub przeznaczę je w ogóle dla kogoś, to dopiero wtedy to jest post z jałmużną, zaś przeczytana książka religijna ma mnie zbliżyć do Boga. Jeśli tak nie jest, to jest ona tak samo potrzebna ci w Wielkim Poście jak jakaś powieść.
Postanowienie Wielkopostne ,,nie będę jeść słodyczy” lub ,,przeczytam 7 książek pobożnych” jest z pozoru bardzo dobre i cenne. Tylko, że często to po prostu pułapka. Bo odciąga nas od tego, co ważne.
Zamiast pracować nad sobą, zamiast poprawić relacje z ludźmi, zamiast więcej się modlić albo ruszyć się w piątek wieczorem z domu, gdy jest zimno i ciemno, i pójść na Drogę Krzyżową, to my sobie zrobimy herbatkę, otulimy się kocykiem i poczytamy książkę. Potem skończy się Post, a my jak byliśmy w punkcie wyjścia tak dalej w nim tkwimy: modlitwy extra – zero. Poprawy relacji z ludźmi – zero. Zmiany choćby czegokolwiek w swoim życiu – zero. A i tak usiądziemy i powiemy: ,,Mój Panie Boże, jestem z siebie tak ogromnie dumny, to był tak ciężki Wielki Post, tak mnie przetyrał: miałem przeczytać 7 książek, a skończyłem 9. Boże, przecież to jedna książka na 4 dni, a przecież jeszcze mam pracę! Boże, zarywałem dla tych książek noce! I jeszcze słodycze! Zero cukiereczków!”. A Pan Bóg co na to? Przecież już przemówił i skomentował to w Środę Popielcową: ,,rozdzierajcie serca a nie szaty”, czy trzeba to jeszcze komentować?
Praktyczne przykłady postanowień
Może właśnie wykorzystajmy ten Wielki Post na to, żeby JUŻ przygotować się do spowiedzi, zadośćuczynić za grzechy (przecież to jest warunek spowiedzi: naprawić winy), żeby może udało się pomodlić lub pójść na Adorację, żeby może udało się trochę poczytać Pismo, żeby pomyśleć o moim zachowaniu i o drugim człowieku, może jakieś czyny dobre podjąć.
Gdy to piszę to już widać, że może to doprowadzić do przebodźcowania. Że jest tego dużo. Bo podałem ci obiektywie sporo rzeczy. Spróbujmy nie zawalać się robotą i praktykami duchowymi, ale też nie róbmy tego po łebkach, by odhaczać kolejne punkty. Spróbuj to wszystko zrobić, spróbuj może czytać Pismo 10-15 minut dziennie i gdy się uda po upływie kilku dni robić to regularnie, to może później dodać 10 minut na pomyślenie o swoim zachowaniu, o ludziach, o tym jak naprawić te swoje winy.
Relacja z Bogiem, relacja ze sobą, relacja z drugim człowiekiem
Najważniejsze tu jest to, żebyś nawiązał żywą relację z Bogiem, żebyś potrafił kochać kogoś obok, żebyś odnalazł w tym Wielkim Poście siebie. Gdy uda się np. świadomiej i częściej modlić lub też zadbać o lekturę Biblii to będą to prawdziwe owoce tego Postu. W styczniu w jednej z cyklicznych katechez wokół ,,Dei Verbum” (polecam, bo tam same perełki lecą) papież Leon XIV powiedział, że ,,pierwszą postawą, którą należy pielęgnować, jest słuchanie, aby Słowo Boże mogło przeniknąć nasze umysły i nasze serca. Jednocześnie jesteśmy wezwani do rozmowy z Bogiem – nie po to, aby przekazać Mu to, co On już zna, ale aby objawić siebie nam samym”. Wezwani do rozmowy z Bogiem.
Spróbuj może zadbać o siebie, odżywiać się lepiej. Nie wymaga to wielkich nakładów siły, bo czy tak czy tak, i tak jesz, możesz po prostu zmienić sposób odżywiania na lepszy, może też pomyśleć o śnie lub aktywności fizycznej.
Nie jest łatwo znaleźć ten balans i złoty środek między tym, by z jednej strony efektywnie przeżyć ten czas, a z drugiej strony by nie przebodźcować się.
Efektywny Wielki Post?
Kłuje mnie tu w oczy słowo ,,efektywnie” ale specjalnie je napisałem, by o nim powiedzieć. Kochamy się samodoskonalić, wszystko musi być efektywne, wykorzystane w pełni. Nie bójmy się odkryć w tym Wielkim Poście, że jesteśmy słabi, może połamani, chorzy, że może wymagamy uzdrowienia. Najszczerzej, bo przez łzy, wołali do Jezusa chorzy i potrzebujący pomocy. Pozwólmy sobie odkryć naszą słabość, nie poprzez fałszywą pokorę, nie poprzez ,,dowalanie sobie” albo niską samoocenę, ale tak szczerze i obiektywnie spojrzeć na to, co kuleje.
Jeśli przez ten czas Wielkiego Postu okaże się, że odkryłeś swoje słabości i z nich wyszedłeś, to jest to największy owoc tego czasu. Ponoć gdy 40 dni wykonujesz jakąś czynność, może ona po tym czasie wejść ci w krew już jako nawyk.
Jedyny taki czas
Nie zawalmy się tymi praktykami i postanowieniami, ale też pamiętajmy, żeby nie wypaść z tego klimatu i nastroju Wielkiego Postu, bo nabożeństwa pasyjne pomagają nam nie zapomnieć w tej codzienności rodzinnej czy zawodowej o tym, jaki to jest czas. A jest to jedyny taki czas w roku.
Jedyny taki czas bo dopiero w okresie Wielkiego Postu tak naprawdę mamy do czynienia z postem: w Środę Popielcową i w Wielki Piątek – mamy post ilościowy i jakościowy (trzy posiłki bezmięsne, w tym jeden tylko do syta) zaś w Wielką Sobotę post jakościowy (bez mięsa). To są te trzy przypadki postu w Kościele, wszystkie trzy w przeciągu tych 40 dni w roku. W inne dni: we wszystkie piątki roku (z wyjątkiem wypadających wtedy świąt czy też w Oktawie Wielkiej Nocy) nie mamy postu ale wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych (nawet w Wigilię jest to tylko polska tradycja, ku może zdziwieniu wielu).
To jest wyjątkowy i jedyny taki czas w roku, może więc warto by nas trochę zabolało, by było ciężej niż normalnie, by było inaczej. Może właśnie by ten Wielki Post to był taki nasz malutki kamyczek w bucie, by może nie wyrządzał wielkiego trudu i bólu podczas chodzenia, ale jednak trochę uwierał i dawał znać, że jest.
Refleksja Wielkopostna
Osobiście bardzo lubię, żeby Wielki Post mnie trochę przeczołgał, zmęczył, dał w kość – kolokwialnie mówiąc, szczególnie że im jestem starszy tym czas jakby pędzi szybciej i dopiero co było Boże Narodzenie a tu już Środa Popielcowa, jeszcze chwila i majówka, lato, Wszystkich Świętych i Wigilia. Pozwólmy sobie może zatrzymać się, trochę zmęczyć, spotkać Boga, siebie i drugiego człowieka.
W ubiegłym roku pisałem (i chcę tym zakończyć), że:
,,W ostatnim czasie na Instagramie i YouTube wyświetla mi się mnóstwo rekolekcji, homilii, wpisów o Wielkim Poście. Tak działają algorytmy, nic nowego. Przez taką mnogość Wielki Post czasem przestaje być zauważany jako czas postu, bo jesteśmy przebodźcowani… postem (powtórzenia zamierzone).
Wielki Post to czas pewnego zatrzymania się a nawet cofnięcia. Pisałem niedawno o pewnej mojej ,,koncepcji” cofnięcia się aby ruszyć, o pewnym znalezieniu punktu od którego możemy się odbić i ruszyć może na nowo (zajrzyj do tamtego wpisu o ,,cofnięciu się” i może wstaw tam słowa: Wielki Post, praktyki religijne, dobre momenty). Kościół jakoś to zauważa w swojej mądrości roku liturgicznego, w cykliczności codziennych czytań mszalnych (dni powszednie) oraz w niedzielnej liturgii słowa (w roku A, B oraz w C). Powtarzalność by się utrwaliło ale też żeby ciągle nawracać się, żeby wracać do tego punktu, w którym może ,,przerwaliśmy”. I tak mamy w Kościele i adwent i Wielki Post. Oczywiście przeogromnie upraszczam, bo o obu tych okresach powstały wręcz rozprawy teologiczne.
Wielki Post może mieć dla nas różne oblicza: od klaustrofobicznego pandemicznego, po trudny rodzinnie, poprzez religijnie zaangażowany lub taki suchy i dla nas może nawet pusty i beznadziejny, aż po taki że może być punktem ,,wybicia się” jak podczas znienawidzonego przez wielu w szkole skoku przez kozła lub przez skrzynię.
Wielki Post może mieć różne twarze, ale chyba powinien być momentem pomyślenia, zatrzymania się, jakiejś refleksji. Powinien być tam czas i przestrzeń przede wszystkim na relację i zauważenie Boga oraz na może zauważenie drugiego człowieka, a jeśli jakoś zaniedbaliśmy siebie to może na spojrzenie, w jakim miejscu życia jestem, w jakie błędy i pułapki wpadłem, w jakie grzechy się uwikłałem i co teraz zrobić? A może nie odżywiam się najlepiej, może nie odpoczywam, może bagatelizuję sen podczas gdy jest taka przestrzeń by odpocząć, może nie dbam o aktywność fizyczną. Trzy przestrzenie do przeanalizowania: ja i Pan Bóg, ja i drugi człowiek, ja kontra ja.
Można usiąść z Pismem Świętym albo z Ewangeliami po prostu, można sięgnąć po ,,Pasję” albo rozważania Drogi Krzyżowej, po naprawdę wiele różnych pozycji. Bo chyba chodzi o to, by usiąść, by znaleźć czas, by otworzyć to przebodźcowane serce. Ale dobrych kazań i rekolekcji sieciowych oczywiście nie ma co odrzucać, tyle że może zauważmy w tym wszystkim Chrystusa”.
Jak przeżyć Wielki Post? 12 praktycznych wskazówek
- Nie zapominaj w tym czasie o Bogu i relacji z Nim, to On jest tu najważniejszy. Można to osiągać choćby poprzez Wielkopostne nabożeństwa. Ale nie tylko.
- Nabożeństwa Wielkopostne. Droga Krzyżowa to czas refleksji nad swoim życiem, kontemplacja męki Jezusa, lekcja wdzięczności i empatii. Wspólnotowe przeżycie tego nabożeństwa w kościele jest cenne, ale jeśli nie masz takiej możliwości, usiądź w zaciszu domowym i poświęć ten czas Jemu. Osobiście też bardzo lubię Gorzkie Żale (choć mam problem z tym, że jest to nabożeństwo niedzielne, podczas gdy niedziele są wyłączone z klimatu pokuty), bo pozwalają poczuć stan umęczonej duszy męką Pana (w kolejne niedziele śpiewa się trochę inne części, a więc nie jest to takie nabożeństwo do ,,odklepania” ale jest ciągłe i rozciągnięte na kolejne tygodnie)
- Nie bój się ciszy, może pomocna być medytacja chrześcijańska (ale nie nakierowana na siebie i na relaks lub na odpoczynek, ale na Niego – na obecność Boga). Ciszę można też znaleźć w różańcu, w czytaniu Pisma Świętego ale i w chwili refleksji nad swoim życiem.
- Przygotowanie do spowiedzi wielkopostnej i zadośćuczynienie za grzechy.
- Modlitwa jako relacja – nie zapomnij o tym, w końcu to jeden z celów tego okresu: wrócić do Boga, do relacji, do tego, co upadło, co może przez miniony rok osłabło a co Jezus Zmartwychwstały powinien oświetlić Swym blaskiem. Bo zapominamy może czasami, że Wielki Post przygotowuje do Wielkanocy. To okres takich ćwiczeń dla nas.
- Wciel w swoje życie może jakieś ograniczenie, np. wbrew pozorom można czytać mniej książek (jeśli nałogowo je pochłaniasz, choć wiem jak to brzmi w świecie, w którym mało się czyta), albo mediów społecznościowych, albo filmów lub streamingu a ten czas ma nie służyć leżeniu (choć może ktoś właśnie potrzebuje odpoczynku i powinien może na niego zwrócić uwagę?) ale żeby zaoszczędzony czas przeznaczyć na relacje z Bogiem i z człowiekiem (może komuś pomóc a może pobyć z nim). To jest ofiara i jałmużna, w jałmużnie chodzi o to że jeśli coś zaoszczędzisz (np. z poszczenia) to tę kwotę poświęcasz komuś.
- Może warto zadbać o siebie. Słyszymy, żeby w tym czasie nie ulegać ciału ale je poskramiać. Może to niefortunnie brzmi bo nie chodzi o to, by zakatować i umęczyć swoje ciało i po prostu pastwić się nad nim, ale chodzi o to by panować nad nim, ujarzmić je ale jako stan wnętrza. Pod słowem ,,ciało” rozumiano wszelkie popędy, mowę, chęć zabawy i rozrywek, picie alkoholu i tłuste pożywne jedzenie, uczty, imprezy, jakieś takie rzeczy które nam dostarczają cielesnej radości. Wielki Post to czas nie zagłodzenia się na śmierć, ale skromniejszych potraw, czas gdy oczywiście możemy przeżywać radość ale nie zabawy jak w karnawale. Gdy mowa o poskramianiu ciała to nie chodzi o to, by nie ćwiczyć, nie biegać, nie dbać o nasze zdrowie ale żeby skupiać się na nie uleganiu tym popędom wnętrza które działają przez fizyczność. Masz ochotę na dyskotekę i by poruszać się? To wyjdź na zewnątrz i pobiegaj (i może to naprawdę być pokutne widząc te mrozy, choć jest to zdrowe, hartuje ducha, a po wszystkim będziesz radosny bo endorfiny się uwolnią).
- Może właśnie na odwrót: gdy nie dbałeś o ciało, zadbaj o nie: o ruch, o zdrową dietę, o jakieś dobre nawyki. Zadbaj o ciało, zadbaj o wnętrze i swoją psychikę, zadbaj o relację z Bogiem. O tę całą triadę, o której cały czas tu myślę pisząc.
- Postaw na modlitwę, relacje z ludźmi i Bogiem. Małymi krokami, by nie przebodźcować się. Może najpierw czytaj Biblię, po kilku dniach regularności włącz choć 10 minut refleksji o swoim życiu, później może jeszcze coś. Masz na to 40 dni. Małe kroki
- Uświadom sobie swoją słabość, swoje poranienia i oddaj to Panu. Bo potrzebują Go chorzy.
- Postaw w centrum te hasła: post, jałmużna, modlitwa, bliźni, relacja z Bogiem. I niech te hasła nie będą tylko słowami ale niech staną się kompasem wskazującym drogę w tym 40-dniowym okresie.
- Pomyśl może o tym, by się naprawdę nawrócić. Jeśli nie wiesz, jak zacząć, polecam ,,nawróceniowe koło zmian”. Całkiem fajne i obrazowe narzędzie, które opisałem i dodałem do niego kilka praktycznych wskazówek.
Książki na Wielki Post
Już na sam koniec, żeby było tak całościowo, w sposób pełny i ,,holistycznie” chciałbym dodać kilka książek, które mogą być pomocne w Wielkim Poście (jak pisałem: nie chodzi, by się zamęczyć czytaniem, bo to nie chodzi o to, ile książek przeczytasz, ale jeśli masz taką potrzebę i to cię zbliży do Boga, to mój subiektywny wybór).
Książki towarzyszące:
- Oczywiście Pismo Święte! Jaki tylko chcesz przekład, bo może być Biblia Tysiąclecia (ten najbardziej ,,osłuchany” przekład), może Biblia Pierwszego Kościoła (czyli Stary Testament z Septuaginty, a Nowy Testament z greki – to przekład z czasów Pana Jezusa), może tzw. Biblia Poznańska (jeśli ktoś chce mieć bogate i długie przypisy), może Biblia Jerozolimska (to taka trochę ,,gra w klasy” bo przy każdym fragmencie mamy odnośnik do innego fragmentu, tam – do kolejnego i tak ciągle ,,skaczemy by poznać Pismo Święte w ciągłym ruchu), może Biblia Młodych z serii YouCat (fragmenty Pisma, obrazki, cytaty różnych osób, cały kontekst kulturowy i popkultury czasami), może tzw. Biblia Paulistów (taki mocno nowoczesny język), czy może wreszcie Biblia Nawarska (Nowy Testament z obfitymi komentarzami duchowymi od świętych, ojców Kościoła itd).
- Praca zbiorowa – “Droga do zbawienia” (wyd. W drodze) – kilku dominikanów przez 7 tygodni przygotowuje nas codziennie do Wielkanocy (każdy autor ma 5 rozdziałów czyli jakby tydzień).
- Antonin-Dalmace Sertillanges OP – “Co Jezus widział z krzyża” – Książka opowiada o Jerozolimie, o miejscach, o ostatniej ziemskiej drodze Chrystusa i o tym, co Chrystus widział przed śmiercią. Rozważania historyczne, biblijne, archeologiczne ale i rozważania pragnące z Panem odbyć tę podróż. Moja recenzja
- James Charles Wall – “Relikwie ukrzyżowania” – jak tytuł wskazuje. Taka książka ,,ciekawostkowa” (graficznie spójna z okładką poprzedniej, ale lżejsza, więc może być drobnym ,,odpoczynkiem” po odżywczej uczcie z poprzedniej książki.
- Maria Szamot – “Droga cierpienia Niewinnego” – jeden z tomów biblijnych rozważań Marii Szamot, Księga Izajasza. Biblijna refleksja i medytacja.
- bł. Anna Katarzyna Emmerich – “Pasja” – na jej podstawie powstał film, ale to materiał o wiele bogatszy. Objawienia które do tej pory zadziwiają swoją drobiazgowością, szczegółem bł. Katarzyny, która nie mogła tych rzeczy wiedzieć, to czyste objawienie. Poruszająca, mocna, trudna, bolesna lektura męki Pana.
Rozważania męki Pańskiej:
- o.A. Szustak – “Drogi miłości ukrzyżowanej” – kilka różnych ,,dróg” napisanych przez o. Adama Szustaka. Dawka kontemplacji.
- s. Bożena Maria Hanusiak – “Droga krzyżowa ze słowami proroctwa o Słudze Pańskim” – rozważania oparte o Księgę Izajasza
Kazania niedzielne:
- o. Paweł Krupa “Krupówki warszawskie. Kazania wiosenne” – drugi tom kazań o. Pawła Krupy, na rok A, B i C. Ten konkretny tom rozpoczyna się w Środę Popielcową. Polecam całą trylogię, towarzyszyła mi przez cały rok.
- ks. Robert Skrzypczak – “Kazania pasyjne” – krótkie, treściwe
- o. Adam Szustak – ,,Niedzielnik” na rok A (ten właśnie przeżywamy do adwentu) – ojca Adama Szustaka, czyli rozważania do niedzielnej Liturgii słowa (polecam, bo zeszły rok, czyli C, przeżyłem z takim tomem)
Rekolekcje:
- o. Maciej Biskup – “Rozmowy ostatniej godziny” – świetna książka o spotkaniu, w nurcie “filozofii dramatu” Tischnera, a jednak mocno oparta na Ewangelii. Pomaga otworzyć się na Drugiego człowieka.
- o. Tomasz Gałuszka – “Jezus i Jonasz” – krótka, treściwa.
- Kard. Grzegorz Ryś – “Rekolekcje. Modlitwa, post, jałmużna” -książkę czytałem w okresie początku pandemii 2020, na pewno wtedy nabrała dodatkowych kontekstów. Mocne i konkretne 3 cechy tego okresu: modlitwa, post, jałmużna. Co naprawdę znaczą? Do tego też rozważania Drogi kardynała Rysia.
Wielki Tydzień:
- Kelly M. Wahlquist – “Widziałam. Pasja Chrystusa oczami kobiet” – rozważania od Niedzieli Palmowej, lektura dla obu płci ale przede wszystkim dla kobiet, bo ukazuje ich wnętrze, ich spojrzenie (i spojrzenie na Jezusa oczyma biblijnych kobiet). Uwrażliwiająca, ucząca empatii lektura.
- Praca zbiorowa – “Triduum Paschalne” (wyd. W drodze) – dwa lata temu przeżyłem z tą książką Triduum. Objaśnia piękno liturgiczne, duchowe, teologiczne tego czasu, czyli co w kościele a co w duszy. I zawiera bogactwo tekstów, w tym pisma Ojców Kościoła. Wiele treści ukazuje się na stronie www.liturgia.pl
FAQ
Ważne by w centrum Wielkiego postu było nasze spojrzenie na Boga oraz na drugiego człowieka, a także nawrócenie siebie. Pomocna może być lektura, czytanie Pisma Świętego, modlitwa połączona z postem i jałmużną, a także nabożeństwa wielkopostne. Ważne jest jednak, by ten okres wykorzystać do zbudowania lub podtrzymania relacji z Bogiem (to On jest tu najważniejszy) oraz do nawrócenia, czyli zmiany swojego życia i powrotu na dobre drogi (na-wrót). Spośród ważnych i naprawdę potrzebnych rzeczy może być przygotowanie się do spowiedzi, czy też zadośćuczynienie za grzechy.
Ważne, by zaplanować swoje postanowienie (może spisać? Może też komuś powiedzieć, by mieć motywację, aby w nim wytrwać) oraz krok po kroku je realizować. Warto nie narzucać sobie zbyt wielu rzeczy, ale racjonalnie wybrać kilka rzeczy. Warto więc, by były to rzeczy naprawdę istotne, jak np. przygotowanie się do spowiedzi, czy zadośćuczynienie za grzechy, ale przede wszystkim: relacja z Bogiem oraz człowiekiem, nawrócenie siebie. Pomocne będzie ,,nawróceniowe koło zmian”, o którym pisałem (i dodałem tam kilka praktycznych porad)
To mnogość aktywności, czy też książek i innych kursów/aplikacji, które są dobre ale potrafią nas zmęczyć, a przede wszystkim zasłaniają to, co najważniejsze: relację z Bogiem i drugim człowiekiem oraz własne nawrócenie. Ktoś może te wszystkie rzeczy wypraktykować, czuć się przebodźcowany, a nawet na chwilę nie dotknąć tego, co w tym okresie jest najważniejsze, może minąć się z celem Wielkiego Postu.
W Wielkim Poście najważniejsze jest, by spotkać Boga oraz człowieka, by się nawrócić, może zmienić jakieś swoje przyzwyczajenia, by przygotować się na Zmartwychwstanie Jezusa czyli święta Wielkiej Nocy. Pomocne w tym będą postanowienia oraz post, modlitwa, jałmużna.
Te 3 rzeczy łączą się ze sobą i pomagają odnaleźć Boga i człowieka, a także zmieniać siebie. Modlitwa jest relacją z Bogiem, naszym nawracaniem się, ale może też być formą jałmużny gdy ofiarujemy ją za kogoś. Post jest naszym kształtowaniem się, zwróceniem uwagi na Boga, ale zaoszczędzone pieniądze mogą (i powinny) służyć nam jako jałmużna przeznaczona dla kogoś. Jałmużna jest pamięcią o kimś potrzebującym, może nią być czas, pieniądze, modlitwa. Dzięki jałmużnie pozbywamy się egoizmu i jesteśmy bliżej Boga.
Na tym, by dostrzec jak jest On ważny i próbować być blisko Niego, trwać z Nim, polegać na Nim, ufać Mu. Chodzi o to, by dostrzec w Nim prawdziwego Boga a nie ,,figurę literacą”, by buudować więź, modlić się, ale nie ,,klepać” formułki ale tak naprawdę.
Rozmowa z Bogiem i pamięć o Nim. To jest najważniejsze. A reszta jakby z tego wychodzi, bo jeśli poznasz Boga naprawdę i wejdziesz z Nim w relację, to po prostu nie będziesz umiał już inaczej żyć. Ale mówię o relacji takiej ,,naprawdę”, bo hurtowe odmawianie formułek to jeszcze nie relacja, to może zwykły monolog. Relacja z Bogiem to mówić, słuchać, praktykować tę wiedzę od Niego oraz poznawać Go poprzez Jego Słowo, a także uwielbiać Go.
Photo by Mathias Reding on Unsplash
Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.




