Skutki rozmowy z wężem. Grzech pierworodny i jego konsekwencje [cykl ,,Od Nowa”]

Człowiek siedzący w jaskini, spogląda na zachód słońca

Co się stało w Ogrodzie Eden, i jakie nauczki wyciągnąć możemy z tego dialogu człowieka z wężem?

Rdz 3: Konsekwencje grzechu w życiu człowieka

Jesteśmy nadal w Ogrodzie Eden. Wiemy już, jak ta historia się skończy, wiemy więcej bo przecież jesteśmy po Wcieleniu, po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, i jako ludzie jesteśmy w przededniu czasów ostatecznych. My już jesteśmy odkupieni, już za nasz grzech zapłata Jego krwi świętej się dokonała. Ale w Księdze Rodzaju teraz jesteśmy w rozdziale 3, a więc nadal jakby u początku, ziemia jeszcze nie ostygła po stworzeniu jej przez Boga, pojawia się wąż i zaczyna się dramat. 

W przekładzie Izaaka Cylkowa czytamy przypis o wężu, że “mowa tu o zwierzęciu, które obdarzone było nadzwyczajnymi cechami. Talmud (Sota 9b) relacjonuje, że początkowo wąż miał być królem wszystkich zwierząt, chodził wyprostowany i spożywał to samo, co człowiek, ale odkąd został przeklęty musi czołgać się na brzuchu i żywić się prochem”. 

Wąż wchodzi w dialog z kobietą. Znamy chyba wszyscy tę opowieść, więc przejdźmy do kilku nauk z niej płynących. 

Dialog Ewy z wężem – mechanizm pokusy

Po pierwsze: wąż łapie się tego, co chyba wszyscy jakoś znamy: poczucie własnej wartości, chce zagrać na jakiejś pustce w człowieku, na czymś co trzeba wypełnić, na chęci bycia docenionym. Zanim to czyni to zaczyna od przygotowania gruntu. Najpierw zasiewa w sercu Ewy wątpliwość (czy ludzie aby dobrze zrozumieli? Czy serio Bóg im kazał się trzymać z dala od drzewa?), później jest “pocieszanie” i bagatelizowanie problemu (wąż mówi, że przecież nic się nie stanie, gdy kobieta zgrzeszy, no normalnie luzik będzie), potem wąż wzbudza wrogość wobec Boga i skłócenie człowieka z Bogiem (wąż mówi, że Bóg zakazał jedzenia tych owoców żeby człowiek nie stał się rozumny, że Bóg coś ukrył przed człowiekiem i że to jest egoistyczne). Czy nie jest od tamtej pory już w naszym życiu podobnie, gdy chcemy coś złego uczynić? Zadajemy sobie pytanie: “czy to aby na pewno jest złe?”, potem się może usprawiedliwiamy lub bagatelizujemy problem lub oszukujemy, że “no przecież nic się nie dzieje, nic nie stanie się”, następnie następuje próba racjonalizacji, zatwardziałości, może podważania praw i reguł lub podważania woli Bożej, mówimy wówczas: “to przykazanie nie przystaje do tych czasów… co złego jest w…, to nieludzkie, Bóg na pewno się nie obrazi, ja wiem lepiej…” itd. I wpadamy w taki krąg. Potem jest upadek i jest kac moralny. Ale zanim to nastąpi, to Ewa widzi, że te owoce są dobre, są słodkie, no jest fajnie i przyjemnie. Dopiero po tym doświadczeniu, już za chwilę, przyjdzie poczucie winy. Spójrz tylko jak złożony, jak przekombinowany jest to proces, a jak subtelnie i niewinnie się zaczyna. Najpierw jest przygotowany grunt pod grzech, potem jest to przyjemne i smaczne, ale to pozory, bo za chwilę wychodzi prawda: kac moralny, ból duchowy, złość, smutek.

Druga rzecz. Pomyślmy chwilę, zobaczmy i pomyślmy, czy my naprawdę wszystko musimy wiedzieć, w tej pokusie wiedzy czy aby czasem za daleko nie chcemy pójść? Ewa chciała poznać ten smak owocu, chciała być jak Bóg, otworzyły się jej oczy, spostrzegła swą nagość, poznała co to wstyd i wachlarz jej emocji się poszerzył – to fakt. Poznała coś, ale jest to coś, co ją przytłoczyło.

Kolejna kwestia: odpowiedzialność za winy. Kiedyś o tym pisałem w komentarzu do niedzielnej Liturgii Słowa. Adam zgania na Ewę, Ewa na węża. A przecież Bóg doskonale wie, jak było. Ale Bóg jeszcze daje szansę do przyznania się zapytaniem Adama o winę. Adam mówi, że zjadł – jest tu prawda, ale szuka jednocześnie winnego, Ewa czyni to samo.

Oczy pierwszych ludzi nagle się otworzyły i to, czego nie widzieli – ale takiego problematycznego – teraz widz. Byli niewinni i po grzechu dostrzegają brak tej niewinności, bo nie wiedzieli że nagość może być wstydliwa, że może być coś takiego co człowiek chce ukryć, schować. Po grzechu to człowiek już widzi, widzi takie obszary swego życia które były dobre lub neutralne z natury istnienia, a stają się w jego oczach problematyczne. To co było dobre z natury, w tym oczach po grzechu staje się inne. Miłość, która jest dobra i piękna, w tych oczach może przerodzić się w zazdrość, nienawiść albo pożądanie, i w chęć posiadania drugiego człowieka na własność.

Rozdział trzeci uczy też tego, żeby nie wchodzić ze złem w dialog, w rozmowę. Rozmowa z wężem kojarzy mi się z rozmową Jezusa z szatanem podczas kuszenia na pustyni – diabeł żeruje na pokusach, na dobrych rzeczach, bo obiecuje Jezusowi władzę, pokarm, bezpieczeństwo ale w zamian – w zamian za oddanie czci. Innym razem Jezus rozmawia ze złym duchem w opętanym, i ten zły duch potrafi powiedzieć nawet prawdę, bo słusznie nazywa Jezusa Bogiem, ale czyni to z brakiem szacunku, z wrogością. Zły duch potrafi powiedzieć nam nawet prawdę, nawet też wskazać na rzeczy dobre z natury, ale ma ukryty zamiar, i to zamiar zły. Nie warto więc wchodzić z nim w dialog, w rozmowę, bo to się źle kończy, a błąd Ewy polegał na tym że weszła w dialog ze złym. 

Adam i Ewa odpowiedzialność

Nawet praca, która miała być dla człowieka czymś dobrym, powołaniem, służbą i władzą (była dobra, o czym mówiliśmy poprzednio), czyli jest jak z tym spojrzeniem: jest coś dobrego, po grzechu staje się to trudem, zmęczeniem (tak jak przekazywanie życia: Ewa powstała z żebra Adama na śnie, w znieczuleniu, bez bólu, od teraz powstawanie życia, czyli poród, odbywać się będzie w bólu i trudzie). Ale nadal jest obietnica, że ten trud zdobywania pożywienia z tej dobrej ziemi, którą w tej chwili człowiek swym grzechem zbeszcześcił i która wydawać będzie teraz “oset”, będzie trwał do końca dni człowieka, do momentu, aż człowiek stanie się tym prochem z którego powstał. I tu interpretuje się to tak, że człowiek z prochu raju powstał i w ten proch raju się po śmierci przemieni, a więc po trudzie życia wróci do tego raju, z którego zostaje po grzechu wygnany. Człowiek już tu nie pasuje, sam tak wybrał, idzie w świat jednak powołany: uprawiać tę ziemię, z której został stworzony i ulepiony, tę ziemię która na niego czekała w pierwszych rozdziałach Biblii. Otrzymuje od Boga ciepłe odzienie ze skór i idzie czynić sobie ziemię poddaną, a więc cel i misja i powołanie nie zmieniły się, zmieniły się za sprawą czynów człowieka okoliczności. I to też ciekawa lekcja, bo każdy z nas ma powołanie i misję życiową (oczywiście wspólny jest ten cel, by do tej ziemi rajskiej wrócić, czyli wszyscy dążymy do świętości, do wieczności, do zjednoczenia z Bogiem na wieki), ale mamy te życiowe misje, ale mamy też wolną wolę. I choć za sprawą naszych czynów może te okoliczności się zmieniają, misja i powołanie istnieją nadal.

I na koniec kilka słów o tym schowaniu się w krzaki przed Bogiem, co Adam i Ewa czynią po upadku. To trochę jak Jonasz. My też chcemy się często schować, uciec, nie dać się znaleźć dosłownie (choć przecież Bóg nas widzi) ale i czasem wewnętrznie (na zasadzie: “zgrzeszyłem, nie jestem godzien z Bogiem rozmawiać”), przy czym to nie postawa pokory i niegodności bycia przy Nim, ale postawa rozpaczy, a więc grzechu śmiertelnego, takiego zwątpienia w Jego miłość. A On tym bardziej chce nas pocieszyć. Czasem uważamy się za dobrych i oddalamy się od Boga, bo czujemy, jakby nie był nam potrzebny, a dopiero upadek czy dramat życia sprawiają, że zbliżamy się do Niego, szukamy Go. Sytuacja syna marnotrawnego i powitanie go przez ojca. Adam i Ewa wchodzą w krzaki. Bóg mówi im prawdę, że zrobili źle i że teraz będzie ciężko – nie widzę tego jak może wielu, że tu Bóg daje karę ludziom. Widzę to jako obwieszczenie ludziom czegoś, co sami ściągnęli, powiedzenie im, że teraz taka jest konsekwencja, bo świat był harmonijny i dobry i to człowiek tę harmonię popsuł, zaingerował w pewne prawa świata i teraz tak będzie. Bóg tutaj nie zsyła kary, ale schodzi do ludzi i jest z nimi, On im obwieszcza tę informację i jednocześnie jest obok. To trochę jak z tym pytaniem o cierpienie i obwinianie o nie Boga. Prosty przykład: jeśli jest choroba to od razu obwiniony jest Bóg, a nie patrzymy często, że zatruwamy przyrodę, zatruwamy rzeki, a zatrute rzeki zatruwają zwierzęta i ludzi. Nie zauważamy, że ludzie mordują, kradną, rabują, czynią zło, że w wielu przypadkach ludzie ludziom czynią taki los.

Wpis jest początkiem nowego cyklu ,,Od Nowa”. Będę w nim pisał luźne refleksje o Księdze Rodzaju, będę próbował od nowa spojrzeć na tę Księgę.

Photo by Slava Jamm on Unsplash

Website |  + posts

Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze