wewnętrzna pustka. Na zdjęciu mężczyzna stoi na ulicy, myśli

Pustka w człowieku – dlaczego nic nie daje szczęścia bez Boga?

wewnętrzna pustka. Na zdjęciu mężczyzna stoi na ulicy, myśli

Masz czasem wrażenie, że czegoś ci brakuje, choć teoretycznie wszystko jest „w porządku”? Przez lata próbowałem zrozumieć, czym właściwie jest wewnętrzna pustka — psychicznie, duchowo i po ludzku. I doszedłem do wniosku, że istnieją pustki, które można leczyć terapią, relacjami i zmianą życia. Ale istnieje też taka, której nic poza Bogiem nie potrafi wypełnić.

Spis treści:

Gdy jesteś w kryzysie, pozwól swoim emocjom wybrzmieć, ale też nie zamykaj się w swojej bańce: szukaj rozmowy, wsparcia, pomocy specjalisty, bezpłatnej infolinii dla osób w kryzysie
(oto numer: 800 70 2222).

Poniższy artykuł ma charakter motywacyjny i nie jest profesjonalną poradą psychologiczną.

Czym jest wewnętrzna pustka?

Po raz pierwszy z pojęciem pustki spotkałem się lata temu, ale zajęło mi wiele lat gdy dopiero zrozumiałem czym ona jest w życiu człowieka. To wymagało spotkania bardzo wielu ludzi lat spędzonych w różnych miejscach pracy, środowiskach, miejscach.

Pustka może być spowodowana stanem psychiki, sytuacją życiową, relacjami, przeszłością, poczuciem wartości, kryzysem wartości, sytuacją nagłą lub taką dojrzewającą latami, miejscem, stanem, jakimś głodem wewnętrznym lub wbrew pozorom: nadmiarem, wreszcie: pustką i pragnieniem Boga lub też tęsknotą za Nim.

Dlaczego najpierw trzeba nazwać swoją pustkę?

Czasem tę pustkę odkrywamy w sobie a czasem to ona na nas napiera a my musimy ją nazwać właśnie w tej chwili by móc ruszyć. Żeby wiedzieć, jak z tej pustki wyjść najpierw trzeba umieć ją nazwać.

Słyszałem w języku wiary już wiele lat temu: “jest w człowieku pewna pustka”, “pustka”. Nie słyszałem odpowiedzi, czym ona jest. Czy to coś oczywistego o czym wszyscy wiedzą, a ja nie? Czy to jak z mówieniem o oddychaniu – nie trzeba za każdym razem odwoływać się do biologii i chemii, by słuchacze rozumieli?

Pustka w człowieku

Gdy kilka lat temu pisałem książkę w nurcie coachingu chrześcijańskiego (póki co leży w szufladzie) szukałem tego połączenia duszy, psychiki, ciała. Sięgnąłem tam też po ową “pustkę”. Zacząłem się zastanawiać na gruncie biologii i ciała, czym jest owa istniejąca w nas “pustka”. Czym w psychologii? Może w duszy? Nie: co ją wywołuje ale: czym jest, gdzie jest umiejscowiona.

Przeczytaj także: Dlaczego tkwienie w przeszłości nas cofa?

Roboczo, na teraz, w ujęciu holistycznym uważam, że pustka to pewien “stan” w człowieku, to przestrzeń w każdym z nas a jak powtarzam: człowiek to całość – to ciało, dusza, psychika, i tu nie ma czegoś co działa mocniej lub słabiej, i odkąd też patrzę tak na samego siebie czyli tak, że gdy zaniedbam ciało to na dwie inne sfery to rzuca cień, a gdy któraś z tamtych dwóch kuleje to fizycznie też to odczuwam, odtąd zaczynam to bardziej rozumieć.

Pustka psychiczna, emocjonalna i duchowa

Pustka więc może być mała i dotyczyć jednej rzeczy, może też dotykać każdej z tych 3 sfer lub też choćby dwóch. Bo może ktoś odczuwa niskie poczucie własnej wartości, samotność, jakiś nałóg, do tego kompulsywnie to zajada (wypełnia tę pustkę zaspokajając głód fizyczny), pragnie jakiegoś docenienia lub ekspresji, może pragnie sukcesu, do tego może uwikłał się w trudne relacje i czuje się przetrącony psychicznie, nie śpi ze stresu, szuka Boga lub też nie zna Go jeszcze w swoim życiu, może też w jego życiu obecna jest depresja, jakaś forma nerwicy, OCD lub wyniesione z domu DDA.

Czy pustka może mieć przyczyny psychiczne?

Mnóstwo różnych scenariuszy. Wiele z tych rzeczy jest w stanie wyleczyć Pan Bóg, dać pocieszenie bo dla Niego rzeczy niemożliwych nie ma, ale zapominamy, że Bóg nas leczy często przez specjalistów, spowiednicy odsyłają często do psychologa, terapeuty, stałego spowiednika lub przewodnika duchowego – kogoś kto nas poprowadzi. Egzorcysta też często najpierw odsyła do psychiatry, czy za “opętaniem” nie stoi niezdiagnozowana choroba. Bóg działa też przez ludzi.

Te różne pustki mogą w nas być lecz nie muszą, jeśli mamy w naszym życiu pewną harmonię to tych rzeczy po prostu nie będzie. Alę tę jedną pustkę może wypełnić tylko Bóg – tę pustkę dotyczącą głodu Jego.

Pustka psychiczna i duchowa

Możemy w swoim życiu czuć tylko tę jedną pustkę a możemy czuć tych pustek mnóstwo i one skumulują się w jedną dużą. Oczywiście i tę pustkę, którą może wypełnić tylko Bóg, musimy wypełnić Nim, i tamte pustki zaleczyć (celowo nie mówię: wypełnić, bo niskie poczucie własnej wartości ktoś “wypełnia” toksycznością, narcyzmem, maczyzmem, manipulowaniem i zabawą innymi; czasem wypełniaczem jest nałóg lub uzależnienie od objadania się, seksu, adrenaliny, dopaminy itd.; te pustki czasem więc trzeba zaleczyć a nie zapełniać).

Może więc być tak, że pustkę-głód Boga ktoś wypełni a pozostałe nadal istnieją i musi je zaleczyć. Może być, że zanim ktoś wypełni głód Boga to musi i tamte wyleczyć najpierw. A czasem ktoś wypełnia w jednym czasie głód Boga i leczy pozostałe pustki.

Depresja, OCD, DDA i samotność, a poczucie pustki

Dajmy przykład wszystkich 3 sytuacji.

  • W pierwszej ktoś wypełnił pustkę bliskości z Bogiem lecz nadal może czuje ma depresję lub czuje samotność ale już widzi pewien kierunek i to kwestia czasu gdy zajmie się teraz sobą i swoim zdrowiem, bo może umówił już wizytę u specjalisty.
  • W drugiej sytuacji może być tak, że ktoś nie potrafi zbliżyć się do Boga bo te inne pustki, np. jakieś uzależnienie, jakieś szkodzenie sobie na zdrowiu, może problemy psychiczne pochłaniające całą energię sprawiają, że inne sfery życia po prostu są poddane tej jednej królującej nad nimi i zajmującej całą energię. Wówczas człowiek musi zająć się wyleczeniem tamtych pustek by wypełnić w sobie pustkę – głód Boga.
  • W trzeciej sytuacji może być tak, że ktoś ma OCD (może jako skrupulanctwo na tle religijnym) i próbuje je wyleczyć a jednocześnie wypełnia głód Boga (albo w miejscu OCD może być leczenie depresji, wizyty u psychoterapeuty, terapia wychodzenia z uzależnienia, pokonywanie samotności przez relacje z innymi itd), czyli po prostu ktoś pracuje nad dwiema sferami (i, co warto podkreślić, czasem jest to możliwe a czasem nie, każdy jest inny i stan każdego z nas jest inny, także problemy i nasza na nie tolerancja lub jej brak – są różne).

Terapia, relacje, pasje i duchowość

Może się zdarzyć tak, że odnalezienie obecności Boga i zaufanie Jego miłosierdziu wyleczyło kogoś ze skrupulanctwa, albo dało pocieszenie duchowe którego brakowało. Także i spowiedź oraz Eucharystia leczą nas psychicznie i duchowo, przecież nawet lekarze mówią o cudach. Ale i w drugą stronę: leczenie farmakologiczne, dieta, pasja, psychoterapia lub terapia 12 kroków sprawiły że pustki zostały wyleczone a na to wpływ na równocześnie trwający proces zaspokajania głodu Boga.

Pokazałem 3 różne sytuacje, ilu ludzi tyle historii i pewnie hybryd i kombinacji tego wszystkiego.

Depresja narcystyczna

Czasem ten wewnętrzny stan wynikający z naszej psychiki może być głęboko ukryty. W książce ,,Jak wyjść z depresji?” – Wunibald Müller pisze o tzw. ,,depresji narcystycznej” (strony: 23-25):

,,Czasami ci, którzy cierpią na depresję narcystyczną, nie są świadomi swojej pustki wewnętrznej, ponieważ przyzwyczaili się wypierać swoje uczucia. Pokonują tę pustkę, nieustannie coś planując, wewnętrznie stale niespokojni. Doprowadzają nawet swe plany do końca, tak iż ma się wrażenie, że są szczególnie aktywni i dynamiczni. Spieszą ze spotkania na spotkanie, zarówno prywatnie, jak i w sprawach zawodowych, zdają się przy tym być bardzo zaangażowani. Za takim wizerunkiem zewnętrznym ukryta jest jednak ziejąca, rozpaczliwa pustka… U tego typu ludzi wiele spraw funkcjonuje w sposób mechaniczny: postawa, gesty, mimika, sposób, w jaki mówią – cały człowiek robi wrażenie bezkrwistego, bez życia. Nawet wtedy, gdy najlepiej „funkcjonuje”, jest w rzeczywistości martwy.

Tacy ludzie mają tendencję, uważa Wunderli, by <<inwestować swą energię w kreowanie własnego wizerunku. Zamiast życia uczuciowego najważniejsze dla nich staje się to, jak się prezentują na zewnątrz. Ponieważ bardzo dbają o nienaganne postępowanie, mają duże szanse na awans, co jest dla nich ważne, bo są na ogół bardzo ambitni. Często decydują się na zawód, który wymaga od nich szczególnego angażowania się wobec drugiego człowieka. Ma to związek z faktem, że o wiele trudniej przychodzi im dopuścić do głosu własne potrzeby obawy, nieudolności niż troszczyć się o sprawy innych. Oczywiście byłoby niesłuszne i jednostronne podważać wartość powołania każdego lekarza, pielęgniarza, terapeuty, pracownika socjalnego, księdza czy nauczyciela, uważając ich za takich, co lubią kreować swój wizerunek i zbierać laury>>”

Czym jest pustka

A więc jak widać, że pewna pustka może towarzyszyć różnym chorobom, nastrojom, chwilowym lub trwałym stanom naszej psychiki (jak w tych powyższych przykładach). Czasem zdajemy sobie z tych objawów sprawę, czasem nie (a nawet można je maskować jakimś huraoptymizmem, jakiś może oszukiwaniem siebie, pod tym wpływem możemy podejmować pewne decyzje nawet życiowe).

Oprócz chorób i przypadłości psychiki, pustka może też brać się może z dzieciństwa, zaniedbania emocjonalnego, depresji, braku poczucia wartości, niskiej samooceny, krzywd od innych ludzi, poprzednich związków, braku wiary w siebie, jakiś trudnych doświadczeń – ostatnio lub od lat, braku bliskości, końca relacji, poczucia stagnacji, poczucia braku wpływu na życie swoje oraz świat, brak decyzyjności (odebranie tej decyzyjności lub własna nieumiejętność podejmowania decyzji), niedoboru pewnych związków odżywczych (o tym mało się mówi) co wpływa na samopoczucie, ból egzystencjalny.

Uzależnienia jako próba wypełnienia pustki

Ta pustka może nas doprowadzić do uzależnień i nałogów, autodestrukcji, przemocy, objadania się lub głodzenia (poczucia posiadania władzy nad ciałem, tym się zajmuje psychodietetyka a mi się podoba określenie “relacja z jedzeniem”) ale i do plotek, obmów, kłamstw, chęci bycia docenionym i zauważonym, do wielu toksycznych zachowań. Tu są zachowania negatywne, ale przecież pustkę ktoś może zapełniać nauką ponad siły (zaniedbując sen i zdrowie), intensywnymi treningami na siłowni czy intensywnym bieganiem, pracoholizmem. Niby to wszystko dobre rzeczy same w sobie, niby może jakiś cel w nich jest, niby przez środowisko chwalone a znowu jest tu chęć kontroli nad sobą, ucieczki od myśli i problemów, i od siebie. Czasem potrafimy sobie nawet uzasadnienie znaleźć.

Oczywiście natężenie, albo w ogóle wystąpienie któregokolwiek zależy od naszego indywidualnego stanu. Jak jest pustka to chcemy są zapełnić. I może serio skorzystajmy z pomocy kogoś, np. terapeuty, zadzwońmy chociaż na specjalną anonimową bezpłatną linię (oto numer: 800 70 2222).

Pokazałem wyżej 3 różne sytuacje, ilu ludzi tyle historii i pewnie hybryd i kombinacji tego wszystkiego, ale jedno zostaje moim zdaniem pewne: są w nas czasem różne pustki a czasem ich nie ma (niewielu ludzi takich pewnie jest, w których tych pustek nie ma, ale pewnie jacyś są).

Pustka, której nie da się zapełnić światem

Oprócz tych pustek, które w niektórych z nas są a niektórzy są od nich wolni, w każdym z nas jest pewna “pustka”, którą może wypełnić tylko Bóg. Ta jedna pustka jest w każdym. Jest jak takie puzzle, w których brakuje tego jednego konkretnego elementu. A bardzo często, jak takie dwu lub trzyletnie dziecko może próbujemy wepchnąć tam na siłę jakiś inny element i wkurzamy się, że nie pasuje.

I czasem ktoś ten głód Boga, który czuje jak pustkę, zapełnia tymi powyższymi rzeczami: uzależnieniami, nałogami, seksem, objadaniem się, plotkowaniem, chęcią bycia docenionym, fizycznym objadaniem się, hazardem, adrenaliną, autodestrukcją, uporczywym sprzątaniem wszystkiego by uciec od konfrontacji z myślami, narcyzmem, toksycznością, manipulacją, zabawą kosztem innych, lekceważeniem snu, pracoholizmem, nihilizmem – ogólnie nawet i grzechem (bardzo często uświadomienie sobie genezy grzechu gdzieś w nas, a bardzo często ta geneza to wypełnianie jakiejś pustki wewnętrznej, to już sposób na pozbycie się tego grzechu).

Dlaczego sukces, relacje i dopamina nie wystarczają?

Czasem ktoś tę pustkę – głód Boga jakoś czuje, że może wypełnić czymś nie namacalnym i czyni to ezoteryką, astrologią, magią, kartami, bożkami, New Age czy sektami albo jakimiś innymi alternatywnymi metodami czy innymi “potęgami” podświadomości i nurtami. A to jak w tych puzzlach – jest tu jeden pasujący Element w tej jednej pustce – głodzie. W tym głodzie Boga.

Po przedstawieniu naprawdę wielu różnych podejść, chcę teraz przejść do sedna: nie o takiej pustce wynikającej z choroby, wpływu środowiska, oczekiwań wobec świata, krótszej lub dłuższej kondycji wewnętrznej (lub tej biologicznej) chcę opowiedzieć, choć i do niej często będę się odwoływać.

Głód Boga – najgłębsza tęsknota człowieka

Chodzi o taką pustkę, gdy niby jest dobrze, gdy tych psychicznych objawów nie ma, gdy człowiek może i ma wiele, gdy są wokół ludzie, a czuje się pusty. Chodzi o pustkę, którą może wypełnić Bóg. Mówimy o pustce, ale czym fizycznie jest ta pustka – czym jest tak biologicznie?

Człowiek jest kompletny bo jest dusza ciałem i psychiką. Jest kompletny i jednocześnie niekompletny bo stwarzając go Pan Bóg zostawił pewną wyrwę, to miejsce które tylko On może wypełnić. Recepta wydaje się i prosta, i trudna. Bo żeby wypełnić tę pustkę Bogiem to musisz nawiązać z Nim żywą i prawdziwą relację, może od nowa pomyśleć Kim dla ciebie jest, jaki może fałszywy Jego obraz nosisz w sobie (a jest Miłosierny i jest “Tatusiem” bo Jezus mówi o Nim “Abba” a takie jest to tłumaczenie). Jednocześnie jest silny, wszechmocny, jednym słowem stworzył świat i może jednym słowem kiedyś go zniszczyć – taką ma moc.

Czy człowiek jest „niekompletny” bez Boga?

Tę relację możesz budować przez modlitwę, akty strzeliste, lekturę Pisma (by Go poznać), adorację, mszę (gdzie jest żywy i obecny w Komunii), lektury, codzienne wybory, dziękczynienie i uwielbienie, sakramenty (w tym spowiedź). Niby łatwe a trudne bo święci całe życie próbowali uczyć się modlić, książek i pism tylko o tym jest pełno i każde to inna droga relacji do Boga.

Święta recepta

Celem jest świętość i Raj, więc już to jest takim celem na całe życie do którego można dążyć. Prawdziwa relacja z Bogiem, oddanie też Jemu sterów nad swoim życiem, mówienie ale i słuchanie. Jakbyś miał ludzkie kategorie odnoszące się do przyjaciela zastosować to trzeba je przenieść tu. Prawdziwa. Żywa. Relacja. Relacja z Bogiem.

Na te ,,pustki” przyziemne lekiem są oczywiście pasje, hobby, angażowanie się np. w wolontariat, wyjście do ludzi, odkrycie sensu w codzienności, uważność, sport i dieta, bliższe relacje z ludźmi. Zrozumieniem swoich talentów, poczucia własnej wartości, może wybaczeniem, terapią z psychoterapeutą lub psychologiem, jeśli zaś to uzależnienie to wychodzeniem z niego, monitorowaniem swojego stanu wewnętrznego, może twórcze życie i pisanie lub malowanie. Mogą one przynieść ulgę natychmiastową lub dosyć szybką.

Jak budować prawdziwą relację z Bogiem?

Na tę pustkę – tęsknotę za Bogiem lekarstwem będzie żywa, prawdziwa, głęboka, autentyczna relacja z Bogiem. To tajemnica duszy: u jednego trwa to intensywnie, u drugiego całe życie. To jak z nawróceniem. Tajemnica duszy i Pana Boga. Intymna tajemnica. Co ważne, trzeba o ten ,,pokarm” dbać (i nie tylko mówię o Eucharystii ale i o relacji z Bogiem) i może to trwać nawet lata. Tyle że można potraktować to jako długi proces albo jak fascynującą przygodę (i do tego drugiego spojrzenia raczej się skłaniam).

Jeśli nie wiesz, co robić to bez obaw – zrób randkę ze sobą. Próbuj, żyj, potykaj się by wstawać. 

Tęsknota za Bogiem

O tej naszej wewnętrznej ,,pustce”, która potrzebuje Boga, pięknie napisał ksiądz Piotr Pawlukiewicz w książce ,,Apetyt na życie”:

,,(…) jeden tylko jest gatunek niespokojny na tej ziemi- my, ludzie. Ciągle nas coś korci, wiecznie byśmy coś zdobywali… Tęsknimy za szczęściem, które może nam dać tylko Bóg. Niestety, wielu z nas przypomina kogoś, kto rozpędza się samochodem i wali prosto w mur, myśląc, że go przebije. Nie przebije. (…) Gerald May napisał kiedyś, że <<w każdym z nas tkwi pragnienie – w głębi nas samych, w miejscu, które nazywamy sercem. Urodziliśmy się z nim. Ono nigdy nie da się w pełni zaspokoić, ani też nigdy nie umiera. Nasza prawdziwa tożsamość, przyczyna naszego istnienia tkwi właśnie w nim>>. Jesteśmy dziećmi Bożymi i dlatego ciągle pragniemy. (…) są w życiu takie momenty, w których czujemy się szczęśliwi: ślub, odebranie dyplomu, narodziny dziecka. Próbujemy je uwiecznić na zdjęciach, które potem oprawimy w ramki i powiesimy nad łóżkiem. Każdy z nas ma takie wspomnienia, ale one są ulotne. Potem znów przychodzi pustka i tęsknota. I dobrze, że tak jest, bo Bóg mówi: <<Dalej, dalej, dalej. Idźmy dalej>>. Nasze pragnienia to głosy z innego świata – z tego świata, który jest naszym domem. To niebo się w nas w ten sposób odzywa. I tych głosów, broń Boże, nie wolno zagłuszać, ale trzeba się w nie wsłuchiwać. Trzeba je dobrze zagospodarować i dobrze nimi sterować, bo one nas doprowadzą do nieba. <<Niespokojne jest serce moje, dopóki nie spocznie w Tobie>> – mówi św. Augustyn. Niespokojne jest nasze serce, dopóki jesteśmy w drodze. Więc nie dajmy sobie znieczulić serca. Dobrze, jeśli płaczemy na filmach, dobrze, jeśli nas poruszają straszne informacje w wiadomościach. Nie przyzwyczajajmy się do tego, w co nas chce zassać świat. Kto zostanie zassany, ten umiera. Kto zostanie w ten świat wciągnięty, ten traci życie”.

Pustkę wypełnisz Bogiem. Z pustką nie zostawaj sam bo to, co niewypełnione, wróci. A najlepiej to wypełnić z pomocą Boga, nie samemu.

Przypowieść o synu marnotrawnym i duchowy głód człowieka

Gdy się czyta Biblię to ten tekst w nas żyje, bo w końcu to żywe słowo Boga. Są jednak fragmenty, które nam się może na pierwszy rzut oka trochę osłuchały tak fabularnie: słuchamy ale wiemy, co za chwilę. Taką najbardziej znaną przypowieścią z Biblii jest ta o synu marnotrawnym (lub o ojcu syna marnotrawnego). Są tam takie słowa:

syn ,,gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał” (Łk 15, 14-16, przekład Biblii Tysiąclecia).

Strąki

Moją uwagę w tym fragmencie zwróciły słowa: ,,Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał”. W tym młodym mężczyźnie pojawia się pewien fizyczny głód, chce zjeść przeznaczone dla świń strąki, bo jest i w owej krainie głód, on już niczego nie ma bo wszystko wydał, a w dodatku jest głodny. Pasie świnie więc idzie i prosi o jakieś strąki ekstra, które sam by mógł zjeść. I nawet tego świńskiego pokarmu nie dostaje (a przecież świnia dla żyda to zwierzę nieczyste, a więc jakby upodlenie podwójne dla tego chłopaka).

Ta fizyczna pustka, ten głód prowadzi go do tego, że idzie do ojca (tutaj symbolizującego Boga Ojca). A więc pewna pustka, brak, nawet ten fizyczny głód który wywołuje duchowy głód i pustkę wewnętrzną (bo głodny nie dostał pokarmu, co musiało spotęgować w nim może poczucie winy, może skruchę, może chęć przeproszenia i uniżenia się, a może skłoniło do wyboru jedynej opcji mogącej zapewnić mu przetrwanie, nawet kosztem własnej dumy), ta pustka prowadzi go do ojca (do Boga). Oczywiście resztę znamy, chłopak nie zdąży ust otworzyć a już ojciec biegnie do niego ku uciesze ludzi wokół (bo jak to, taki starzec a biega jak młodzieniaszek). Piękne świadectwo relacji.

Pośpiech Jakuba

Jakoś jest mi bliski starotestamentowy Jakub, bo on jakoś tak od końca, jakoś tak odważnie, jakoś czasem najpierw działa potem myśli. Gdy patrzę na życie to jest mi też bliski Mojżesz ale ten Mojżesz, który przez 40 lat żyje na pustyni między zbrodnią w Egipcie i ucieczką od dawnego życia a misją od Boga. Nie jest mi bliski ten Mojżesz, który wychodzi zwycięsko i wyzwala Izraelitów ale ten Mojżesz, który jakby nawet nie czeka na zmianę życia, bo przecież głos Boga spada na niego nagle i to w upalny dzień. A on wszystko rzuca i idzie.

Pójść za Panem

Gdy Pan wzywa to trzeba działać, przecież prowadzi nas Duch. Postaci Biblii działały od razu, może ktoś jest taki kto działał powoli, ale te najważniejsze. Apostołowie działają od razu gdy powołani, a gdy ktoś chce grzebać umarłych lub żegnać się to nie – nie ma czasu. Oślepiony Szaweł nie idzie na rekolekcje powołaniowe. Maryja nie mówi, że się z tym musi przejść tylko “fiat”. Nawet Jonasz podejmuje decyzję od razu – ucieka. To też jest decyzja, spokojnie: Pan Bóg sobie poradził z jego “nie” (i nie chodzi o to, że Bóg nie szanuje naszej wolnej woli bo szanuje, ale z Jonaszem o co innego chodziło).

A my czasem gdy usłyszymy głos Boga to musimy przemyśleć, pójść na rekolekcje, sprawdzić itd. Przemyśleć, zastanowić się czy to naprawdę głos Boga, nie działać impulsywnie to ważne rzeczy. Ale często czynimy z tego wymówkę na zasadzie “a może Pan Bóg się wycofa i będę mieć spokój jak poczekam? Może rozejdzie się po kościach”.

Posłuchaj serca

Myślę że każdy z nas wie, co czuje, tyle że my często albo zagłuszamy swoje myśli, albo coś wypieramy do podświadomości. Ale generalnie każdy z nas wie, czego chce i co czuje, czasem trzeba to tylko odkryć a czasem dopuścić do głosu. Pomocne są na pewno adoracje lub rekolekcje w ciszy (np. jezuickie), a nawet chwila by nie zagłuszać tych myśli tylko siedzieć i słuchać w tym swojego głosu wnętrza.

Pustynia duchowa – kara czy droga do Boga?

Czasem pustynia to przeżycie mistyczne a czasem to wyraz pewnej pustki. Trudno to ocenić. Święci mieli “ciemną noc duszy” po bardzo wielkiej bliskości Boga a jeśli ktoś nie modli się wcale to też może mieć stan podobny do “ciemnej nocy duszy”, z czego oba zjawiska mogą być podobne a są tak bardzo na antypodach. Pustynia nie musi być zła, ona pokazuje pewną marność stworzenia względem Stwórcy i potrzebę może uporządkowania naprawdę ważnych kwestii życiowych i tych wiary (my często coś robimy i myślimy, że to są już te ważne kwestie, a to wcale nie są nawet rzeczy czwartorzędne), czasem oznacza potrzebę odkrycia swojej pasji i talentów, a czasem głód i tęsknotę – poczucie pustki którą potrafi wypełnić tylko Bóg.

Bo ta pustka jest w każdym i może ją wypełnić tylko Bóg, a to już konkretny plan działania. Pustynia może być miejscem głodu i umierania a może być miejscem w którym znajduje się oaza. Może być miejscem w którym człowiek narzeka na samotność, a może być miejscem w którym człowiek cieszy się nieskończenie że jest tu sam i tylko z Bogiem i że świat człowieka nie rozprasza. Pustynia może być błogosławieństwem lub cierpieniem.

Mistyka serca

W książce “Głębsze życie” Louis Dupre pisze: (strony: 26-27):

“(…) świadomość mistyczna zakłada, przynajmniej w sposób milczący, że pod zwykłym ciągiem wrażeń i refleksji leży bardziej niezmienne <<ja>>, w którym przestrzeń i czas zostają przemienione w horyzonty jakiegoś wewnętrznego świata z jego własnym rytmem i perspektywami. Pełna samowiedza musi sięgnąć do tego głębszego wymiaru, ukrytego poniżej zwyczajnej świadomości, za pomocą której pracujemy, mówimy i uczymy się. William James twierdził, że wokół naszej racjonalnej świadomości, oddzielone od niej cieniusieńką zasłoną, znajdują się potencjalne formy świadomości całkowicie innej natury. Doświadczenie mistyczne daje dostęp do tego właśnie głębszego <<ja>>. Dla chrześcijanina jest to miejsce, gdzie styka się z duszą Bóg, boski fundament, na którym wspiera się człowiecza jaźń duchowa (selfhood). Jest to to, co Tauler nazywał <<głębią duszy>>, a Eckhart <<małą twierdzą>>. Katarzyna Sieneńska mówi o <<wewnętrznym mieszkaniu serca>>, Teresa o <<wewnętrznej twierdzy>>, a Jan od Krzyża <<o spokojnym domu w ciemności i ukryciu>>. Wszystkie te metafory sugerują jakieś ukryte mieszkanie, gdzie przebywa Bóg, centrum mojej stworzonej istoty, które pozostaje trwale złączone ze stwórczym aktem Boga. Na fresku Michała Anioła na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej wyciągnięta ręka Adama właśnie odsuwa się od boskiego palca, a jedną od drugiego zaczyna oddzielać pusta przestrzeń. Mistyk wie, że ręka i palec nadal stykają się w jakiejś wspólnej przestrzeni. Przestrzenią tą jest owo głębsze <<ja>>, sanktuarium bez obrazów, jak nazywał je Plotyn”.

Żywa relacja z Bogiem

Wolą Bożą jest aby każdy z nas nawiązał żywą relacje z Bogiem, kochał ludzi, żebyśmy sobie służyli i głosili Jego Imię i by każdy z nas tak żył by był zbawiony. Pan Bóg wie ile jesteśmy w stanie przetworzyć i tyle nam daje. Aby tylko tego nie zakopać. Jeśli jesteś w stanie usiąść i powiedzieć: “zrobiłem ile umiałem i nie dało się więcej” to jest już dobrze.

A jeśli wiesz (ale nie, że wydaje Ci się, ale wiesz na serio) że można zrobić więcej (i co konkretnie, i jak konkretnie – to ważne, bo chodzi o “wiem” a nie “wydaje mi się” – tu są potrzebne fakty) to zastanów się wtedy, co zrobić i to zrób. To nie jest tak, że jak wybierzesz w życiu źle to Bóg ukarze. On nam podpowiada drogę, ale jak wybierzemy jakoś inaczej to On będzie próbował nam pomóc coś z tego zrobić.

Mistyka ciszy

Gdy nie wiesz co robić, szukasz odpowiedzi. Z pomocą przychodzi cisza, rekolekcje, adoracja, myślenie – to jest droga by odnaleźć Boga i Jego podszept, by też samemu sobie zadać pytanie. Ale gdy Bóg już przemawia do nas, gdy ta odpowiedź pada – idź za Nim, daj odpowiedź. 

Czasem coś chcemy zmienić a gdy to wymaga zmiany to zagrzebujemy się w tym, co było, to już w sumie nie chcemy zmiany, bo jest nam tu i teraz wygodnie. Jeśli nie chcesz zmiany, nie mów, że jej chcesz. Bo zmiana wymaga… zmiany, czyli ruchu, czynu, innej pozycji, innego miejsca, czegoś nowego. No po prostu: zmiana wymaga… zmiany.

Acedia, przebodźcowanie i duchowa pustka współczesnego człowieka

Ewagriusz z Pontu dał nam podwaliny pod 7 grzechów głównych. On pisał o ośmiu duchach zła, jednym z nich jest acedia. To lenistwo duchowe, ospałość, zniechęcenie duchowe, taka letniość, takie duchowe minimum, taka nuda. Dodałbym, że za tym idzie chęć bodźców, fajerwerków, ktoś omija kościół bo w nim jest ,,tylko” adoracja i cisza i “ta sama msza” (pomijając że w adoracji jest żywy Jezus tu i teraz, a msza to przeżywanie męki, śmierci, zmartwychwstania i to w obecności żywego Jezusa!), szuka się festiwali, spendów wiary, emocji.

Dlaczego ciągle szukamy bodźców i emocji?

Dodatkowo człowiek jest zagubiony, nie wie co może i co powinien robić w życiu, ma aż nadmiar opcji, kursów, pomysłów, miejsc. Błąka się, szuka, bierze się za to i tamto. Jest przebodźcowany, przejedzony a nie ma umiaru w tym “jedzeniu” ofert świata. Ciągle szuka i szuka, i nie może osiąść w jednym miejscu bo idzie tam, ale to nie to, to wraca by znowu ruszyć gdzieś. Robi to po to, żeby może nie siedzieć w jednym miejscu w jakiejś rutynie studiowania Biblii strona po stronie, dzień po dniu. Szuka fajerwerków.

Grzechy z nudy

Z tej nudy biorą się też grzechy: obmowy, cielesne, obżarstwo, plotki, podnoszenie innym ciśnienia, chęć dopaminy i adrenaliny, nałogi, głupie programy i wiele innych. To nuda ale i samotność oraz próba wypełnienia tej pustki wewnętrznej. Tak jak często słodyczami czy fastfoodem wypełniamy: czymś niezdrowym ale dającym poczucie przyjemności, sytości; tłuszcz i cukier to dają.

Tak pustki się nie wypełni, może to zrobić tylko Bóg. Mówię o pustce, nie o psychologii i depresjach, nerwicach, chorobach. Owszem: Bóg potrafi i te choroby leczyć, ale leczy też właśnie w taki sposób, że mamy specjalistów. Pewną formą nerwicy jest też skrupulanctwo, w którym pomaga kierownik duchowy który z pomocą Bożą uzdrawia, ale tę chorobę leczą też specjaliści podczas terapii i może z użyciem również farmakologii.

Tylko Bóg może wypełnić najgłębszą pustkę człowieka

Jeśli nie wypełnisz tej ,,pustki” Bogiem, relacją z Nim, Jego obecnością, wypełnisz ją czymś innym. Wypełnisz ją grzechem: obmowami, cielesnością, obżarstwem, plotkami, podnoszeniem innym ciśnienia, chęcią dopaminy i adrenaliny, nałogami, głupimi programami i wieloma innymi rzeczami. To nuda ale i samotność oraz próba wypełnienia tej pustki wewnętrznej do tego cię prowadzą. O ile tych psychicznych i fizycznych pustek można nie czuć (bo jeśli ktoś nie ma jakiejś choroby to takiej pustki nie będzie czuł), tak tę ,,pustkę” – głód obecności Boga ma każdy. A ten głód trzeba wypełnić. I jeśli nie wypełnisz go Bogiem, wypełnisz czymś innym. Ale tylko wpuszczenie tam Boga da ci szczęście i radość. Czasem mija wiele lat błądzenia, nim sobie to uświadamiamy.

Artykuł ma charakter motywacyjny i nie jest profesjonalną poradą psychologiczną.

Poradnik jak w 6 krokach pokonać wewnętrzną pustkę

  • Uświadom sobie, że tkwi w tobie głód pewna pustka za Bogiem, którą możesz wypełnić tylko Jego obecnością
  • Ten głód wypełnisz żywą relacją z Bogiem (taką relacją osobową, jak z żywą Osobą, bo On jest Bogiem żywym)
  • Postaw na modlitwę, Adorację, uwielbienie, Pismo Święte, mszę, życie sakramentami (w tym Komunią i spowiedzią), opcjonalnie także różaniec lub medytację chrześcijańską
  • Ustal swoje rytuały, które będą zbliżały cię do Boga, to może być np. stałe miejsce i czas (np. 15-30 minut) trwania w Jego obecności. Chodzi o wyrobienie pewnej rutyny (pomocą służy ten tekst).
  • Weryfikuj, sprawdzaj, zadawaj sobie pytania o to, czy ci się udaje.
  • Obserwuj swoje wnętrze

Wewnętrzna pustka (FAQ)

Czym jest pustka wewnętrzna?

Pustka wewnętrzna może mieć różne oblicza, tym tematem zajmuje się m.in. psychologia. W ujęciu, o którym piszę w tekście, za ową ,,pustką” może stać choroba, wpływ ubogiej w witaminy i minerały diety (np. brak witamin z grupy B), kryzys tożsamości lub życiowej misji, chwilowe kryzysy lub długotrwałe. Każda tka sytuacja wymaga konsultacji z lekarzem, psychologiem a także zadzwonienia na infolinię pomocową (np. 800 70 2222). Czasem jednak owa pustka może nie mieć charakteru psychologicznego. W każdym z nas jest ,,pustka”, którą może wypełnić tylko Bóg i relacja z Nim.

Skąd bierze się pustka duchowa?

Każdy z nas ma w sobie tęsknotę za Bogiem i Rajem. Dopóki tam się nie znajdziemy, będziemy czuć się tu na ziemi niedopasowani. Ta pustka duchowa wskazuje, że należy zadbać o relację z Bogiem, że tylko On w to miejsce może wejść. Im większy czujemy głód i pustkę, tym bardziej Go potrzebujemy. Nakarmić tę pustkę wywnętrzą można tylko relacją z Bogiem: modlitwą, żywą więzią z Nim, sakramentami, Pismem Świętym, mszą.

Czy pustka może być objawem depresji?

Pustka może, ale nie musi być, objawem depresji. W przypadku depresji należy skorzystać z pomocy specjalisty (i to niezwłocznie) lub zatelefonować na bezpłatną i anonimową infolinię: 800 70 2222. Poczucie wewnętrznej psychicznej pustki może mieć różne podłoża i skutki (dlatego warto skorzystać z pomocy). Niektóre odmiany depresji, jak np. depresja narcystyczna, potrafią odbiegać od stereotypowego postrzegania tej choroby i potrafią dawać sprzeczne sygnały, w których choremu jakby się wszystko ,,układa” w życiu. Inny rodzaj pustki – pustka duchowa i będąca głodem Boga, może mieć podobne objawy co depresja, ale ich ,,karmieniem” jest obecność i relacja z Bogiem. Należy zbadać, czy akurat w naszym życiu to, co nas obecnie niepokoi, nie jest depresja. Nieleczona może nie tylko mieć zgubny wpływ na nasze zdrowie i życie, ale przysłaniać również może nasze próby i starania zaspokajania głodu Boga.

Jak odróżnić depresję od tęsknoty za Bogiem?

Czasem nie jest to łatwe. Zawsze warto skorzystać z pomocy lekarza lub psychologa ( także infolinii pomocowej, np. 800 70 2222). Specjalista jest w stanie rozpoznać naszą pustkę, zdiagnozować czy to może depresja, nerwica, lęk, kryzys tożsamości itd. Przepisze też leki lub poprowadzi terapię i pomoże zrozumieć nasze wnętrze oraz emocje. Natomiast tęsknota za Bogiem jest w każdym z nas, tylko że często różnie próbujemy ją zaspokoić, ale wypełnić może ją tylko Bóg. Należy to czynić przez modlitwę, relację, mszę, sakramenty, lekturę Biblii.

Czy relacja z Bogiem pomaga wyjść z pustki?

Relacja z Bogiem pomaga wyjść z pustki (tej pustki, która jest wynikiem tęsknoty za Nim), relacja z Nim wypełnia nasz głód tęsknoty za Nim. Inne pustki (np. wynikające z choroby, kryzysu) może wyleczyć specjalista. Obecność specjalistów to też pomoc Boga. Czasem też Bóg potrafi uleczyć nasze wnętrze, a czyni to choćby z sprawą sakramentów czy też innych widzialnych znaków Jego obecności. Warto jednak i trzeba korzystać z pomocy specjalistów, poprzez ich pracę Bóg także uzdrawia i leczy.

Dlaczego człowiek czuje pustkę mimo sukcesów?

Człowiek jest jakby ,,wyrwany” z wieczności, jego powołaniem jest być blisko Boga. Gdy osiągamy sukcesy a zapominamy o Bogu, gdy próbujemy wypełnić głód Boga ziemskimi rzeczami, to nie tej pustki, którą może zapełnić tylko Bóg, nie zapełnimy. Osiąganie sukcesów nie jest złe, ale nie można zapomnieć o Bogu, bo tę szczególną pustkę – głód Jego obecności, może zapełnić tylko On.

Artykuł jest częścią cyklu. Jeśli zastanawiasz się, co robić po Wielkanocy, zobacz ten tekst:

7 rzeczy, które warto zrobić po Wielkanocy (żeby nie stracić tego czasu)

Photo by Alex Sheldon on Unsplash

Website |  + posts

Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze