jak wrócić do modlitwy. Na zdjęciu mężczyzna siedzi w lesie i się modli

Jak wrócić do modlitwy? 5 prostych pomysłów [poradnik]

jak wrócić do modlitwy. Na zdjęciu mężczyzna siedzi w lesie i się modli

Każdemu zdarza się przerwa w modlitwie.
Czasem trwa kilka dni, czasem dużo dłużej.

Problem nie polega jednak na tym, że przestałeś się modlić.
Problem pojawia się wtedy, gdy nie wiesz, jak wrócić.

Ten poradnik pomoże Ci zrobić pierwszy krok — bez presji, bez udawania i bez „idealnej formy”. Jeśli zastanawiasz się, jak wrócić do modlitwy po przerwie, znajdziesz tu konkretne i proste wskazówki.

Spis treści:

Brak modlitwy – co robić, gdy tracisz motywację?

To pytanie sobie pewnie zadajesz, i pewnie dlatego czytasz ten tekst. Na sam początek trzeba powiedzieć, że w modlitwie nie chodzi o to, byś poczuł się lepiej lub w ogóle żebyś coś czuł. W modlitwie chodzi o spotkanie z Bogiem, o żywą i prawdziwą relację i więź, o oddanie Mu chwały ale i o rozmowę taką jak dziecko (nawet już dorosłe) z rodzicem. Bo przecież my się zmieniamy, mamy różne problemy w danym okresie naszego życia, używamy innego języka, ale jeden język – język miłości i bliskości, język relacji – jest niezmienny.

Modlitwa nie służy temu, żebyś czuł się lepiej. I żebyś poczuł coś. Owszem, doświadczenie wielu świętych i mistyków mówi coś innego. Jeśli jesteś mistykiem, możesz odpuścić sobie dalszą lekturę bo to znaczy, że to nie jest tekst dla ciebie. Dlaczego? Bo ja mistykiem nie jestem i nie wiem, czy kiedyś będę. Jestem poszukiwaczem. A jeśli ty jesteś mistykiem, to już znalazłeś bliskość z Bogiem. Jeśli jednak nie jesteś, jak ja, mistykiem, to może potowarzyszymy sobie w tym tekście (i w tej drodze) razem.

Jeśli zastanawiasz się, jak wrócić do modlitwy po przerwie, ten tekst pokaże Ci kilka prostych i konkretnych sposobów.

Zacznijmy od tego, o czym pisałem w tekście Dlaczego tracę wiarę po Wielkanocy?

Dlaczego nie chce mi się modlić? To częstsze, niż myślisz

Omijanie modlitwy lub problem z tym, by się do niej w ogóle zebrać to może być oczywiście lenistwo lub jakaś forma znudzenia, ale to też może być wyraźny sygnał, że coś w tej wierze dzieje się: może osłabła wiara, może nie ,,czujesz” obecności Boga, a może w jakiejś jednej formie się zastałeś. Może też szukasz w tych czasach dopaminy i nagłych emocji. Powodów jest wiele. Przypomnijmy więc kilka tropów (i nie mówię, że któryś jest na bank u ciebie, pomyśl więc, przeanalizuj, zadaj sobie pytania, a może akurat coś do ciebie będzie pasowało).

  • Może to kryzys wiary i pewne przemęczenie,
  • Może to chwilowy stan,
  • Może to znak że warto zadbać o wiarę i swoje życie (np. że to czas na spowiedź),
  • Ale też może to wynikać z rozwoju wiary. Może uświadomiłeś sobie, że twoja wiara i modlitwa wymagają zmiany bo jesteś już na wyższym poziomie wiary, a to co nazywałeś modlitwą może było tylko klepaniem formułek. A może czujesz większą chęć bliskości Boga a dotychczasowa modlitwa tego nie ułatwiała? Może właśnie nowe podejście do modlitwy pomoże ci być jeszcze bliżej Boga?

Wiesz kiedy nad morzem jest najwięcej życiodajnego jodu? Po sztormie. Może więc ten kryzys ma cię ożywić? Podałem kilka przyczyn, przeanalizuj, która pasuje do ciebie.

Jak zacząć się modlić po przerwie, gdy nie wiesz od czego zacząć?

Jak wrócić do modlitwy po przerwie? Zanim na to odpowiem, zachęcam do przeczytania kilku pytań i odpowiedzi.

Najczęstsze pytania o modlitwę (FAQ)

Dlaczego modlę się i nic nie czuję?

Modlitwa to nie emocje, czasem modlitwą jest trwanie. Brak emocji nie oznacza braku Boga

Dlaczego czuję, że moja modlitwa jest słaba?

Modlitwa to nie gotowe formułki, choć te mogą być przydatne. Modlitwa to relacja z Bogiem, nie monolog. Czy jesteś obecny podczas modlitwy? Czy tylko mówisz czy też słuchasz?

Jak słuchać podczas modlitwy?

Spróbuj otworzyć Pismo Święte, przeczytać jego fragment, pomyśl o tym, co jest tam napisane, co być może Bóg chce ci powiedzieć, na co wskazać, na jakąś przestrzeń twojego życia. Przed lektrą i po niej proś, by Duch Święty cię prowadził. Innym sposobem (niekoniecznie zamiennikiem, bo może nawet uzupełnieniem) jest pójście na Adorację, spojrzenie na Hostię i obecnego w niej Jezusa i słuchanie, spróbuj mniej mówić, mniej powtarzać, a trwaj w ciszy i obecności Pana, w uwielbieniu. Może podczas modlitwy w domu, gdy już odmówisz modlitwę, chwilę posiedź w ciszy, wsłuchaj się w myśli, czy może właśnie Pan nie przemawia do Twojego serca?

Jaki jest największy błąd modlitwy?

Traktowanie jej jako obowiązku, a nie radosnego i wynikającego z miłości trwania przy Bogu. Przecież gdy kogoś kochasz, nie odhaczasz rozmów i relacji z nim jako obowiązku. Wkładaj w modlitwę serce, trwaj w żywej relacji z Bogiem. Jeśli zaś traktujesz modlitwę jak przykry obowiązek, pomyśl o tym, czy naprawdę jest dla ciebie ważny, czy masz z Nim relację? Bóg nie potrzebuje twoich słów, potrzebuje ciebie.

Nie masz czasu na modlitwę?

Najczęściej nie chodzi o czas a o chęci i priorytety. 10 minut na modlitwę to jest dużo, bo czasem nasza modlitwa trwa 2 minuty dziennie. Msza na tygodniu to często 30 minut, adoracja to też może być chwila. W ciągu dnia trwającego 24 godziny, 30 minut dla Boga nie wydaje się czymś wielkim, a jednak mówimy, że nie mamy czasu. Gdyby priorytetem dla ciebie była relacja z Bogiem, naprawdę tego czasu znalazłoby się trochę (sprawdź w ustawieniach IG ile dziś spędziłeś czasu na przeglądaniu czyjegoś życia, kosztem… swojego życia. I relacji z Bogiem.

Jak zacząć modlitwę od zera?

Usiądź, wyobraź sobie że teraz to jest czas dla ciebie i Boga, przywitaj się np. ,,Boże, jestem tutaj, kocham Cię, posiedźmy razem”. Trwaj w ciszy. To naprawdę na początek wystarczy. I to też jest modlitwa, to bowiem trwanie i otwarcie swego serca na Niego. Możesz to uczynić nawet na adoracji, wtedy tym bardziej zauważysz Jego żywą i fizyczną obecność. Bo On jest w Hostii.

Przeraża cię cisza na modlitwie?

Może jesteś za bardzo przyzwyczajony do bodźców. W ciszy też spotykasz siebie, widzisz prawdę o sobie, może też przychodzą do głowy niezamknięte sprawy. To dlatego uciekasz. Wytrwaj w ciszy, a gdy atakują myśli, pozwól im przepływać. Wierzę, że gdy przemówi do ciebie Bóg, a On przemawia nie przez wichury a przez ciszę, albo subtelny głos, albo syczenie ognia w krzewie gorejącym, poczujesz że to Jego głos. Cisza nie jest pustką, jest przestrzenią na Boga.

A co jeśli modlitwa czasem boli?

To oznacza, że konfrontujesz się ze sobą, że może jest w tobie jakiś poczucie winy lub trudne emocje. Czasem w naszym życiu poważnie namieszaliśmy a nie zdajemy sobie z tego sprawy lub to wyparliśmy. Gdy rany zaczynają się goić, to czasem boli. Jest coś takiego jak ,,dar łez”, niby płaczesz a jest to oczyszczające bo widzisz swoje błędy i chcesz z nimi zerwać. Gdy modlitwa boli, to nie jest znak by uciec, ale oznaka, że dotykasz czegoś prawdziwego.

Czy trzeba się modlić codziennie?

Gdy kogoś kochasz, to czy spotykasz się z nim raz na kilka tygodni czy też pragniesz być jak najdłużej z nim? Jeśli kochasz Boga to nie zastanawiasz się, czy ,,trzeba” ale po prostu pragniesz modlić się nieustannie (a nawet jeśli robisz coś innego, możesz krótko wezwać Pana ,,aktem strzelistym”). Chodzi o relację, o przyjaźń, o żywą więź, o powracanie do Boga. Chodzi o wierność, nie o idealność.

A co jeśli moja modlitwa jest słaba?

Modlitwa to relacja z Bogiem trwająca całe życie. Jako dzieci może słabiej się komunikujemy, ale uczymy się. W modlitwie może na początku też słabiej nam idzie, ale uczymy się nieustannie. Po prostu się módl, szczerze, tak jak potrafisz, próbuj się rozwijać, a owoce same przyjdą. Nie jesteś tu sam, pomaga ci Duch Święty. Uwierz.

Kiedy modlitwa naprawdę zmienia życie?

Gdy przestajesz tylko mówić, a zaczynasz z Bogiem żyć.

Czy modląc się mogę wcale nie spotkać Boga?

Jeśli w twojej modlitwie nie będzie relacji, nie będzie serca, nie będzie autentyczności i prawdy, to może odbywasz tylko monolog a nie widzisz tam Boga. Potraktuj Boga nie jako ,,figurę literacką” ale jako żywą Osobę. Jeśli w realnym życiu zabraknie tych wymienionych cech, jesteś skazany na porażkę. Weź to pod uwagę w relacji z Bogiem. A pamiętaj, że nie jesteś sam, otwórz tylko trochę swe serce a On już pomoże dalej. Postaw na regularność i na szczerość.

Jak wrócić do modlitwy – podsumowanie krok po kroku

  • Już wiesz, że modlitwa to nie sprint a swego rodzaju droga. I już wiesz, że w modlitwie chodzi o to, byś miał z Bogiem żywą i prawdziwą więź i relację, taką wręcz przyjacielską. Nie traktuj Boga jak obrazka otrzymanego po kolędzie od księdza, jak metafory poetyckiej, bohatera eposu albo ,,figury literackiej”. Potraktuj Boga osobowo, żywo, realnie, jako Przyjaciela ale i potężnego Władcę Wszechświata. Jest to potężny Bóg, który chce być bliski tobie. W tej obecności stań przed Nim, dbaj o regularną relację – relację nie będącą ,,obowiązkiem” ale chęcią przebywania ile się tylko da i kiedy się tylko da. Na początek klęknij i trwaj w ciszy i obecności Boga. Otwórz swe serce na Niego, poproś Ducha Świętego o pomoc.
  • Znajdź swoją wrażliwość. Pamiętaj, że nie musi być wygodnie i fajnie, nie musi być tu dopaminy, fajnych emocji i jakichkolwiek uczuć. Tu liczy się Pan Bóg, nie twoje samopoczucie. Ale też nie oszukujmy się: musisz czuć się komfortowo, dobrze, wygodnie. Są pewne rzeczy stałe i niezmienne: sakramenty, msza. To są rzeczy stałe w wierze, ale czy modlitwa będzie różańcowa, czy w ciszy adoracji, czy jako nowenna, czy gotowe formułki, czy medytacja – forma jest dowolna, ważne żebyś spotkał tam Boga – żywego, osobowego, by była tam wdzięczność i otwarte serce. O tym modlitewnym ,,indywidualizmie” pisałem w tekście ,,Jak się duchowo nie przetrenować”.
  • Znajdź swoje miejsce, czas i przestrzeń. Pisze o tym Aleksander Bańka w książce ,,Nepsis”. Wspomina tam o tym, żeby zbudować swój ,,erem”, żeby modlitwa nie była na prędce ale żeby to był czas spotkania z Bogiem, a nie przypadkowa czynność i na szybko. To tytułowego nepsis prowadzi hesychia oraz krypte melete. Możesz w wolnej chwili poczytać o tych zjawiskach, albo po prostu poczytać o Modlitwie Jezusowej, z której te zjawiska pochodzą (pomocna może być strona Benedyktynów).
  • Uwielbiaj Pana Boga, może to być własnymi słowami, może być we wspólnocie, a może z nagraniami i śpiewami na YouTube. Niech to będzie twoja przestrzeń uwielbienia. Czasem uwielbienie i dziękczynienie kojarzy nam się z gwarem i wieloma śpiewami i tańcami. To jednak pewna forma, a każdy z nas ma inną wrażliwość. Jeśli nie jest to twoja wrażliwość, możesz również Go uwielbiać słowami, ciszą, modlitwą. Liczy się to, co w sercu. A wdzięczni możemy być nawet wewnętrznie, bez śpiewu i tańca. Ale zachęcam, by się jednak przełamać.
  • Moja autorska metoda, oczywiście nic nowego nie wymyśliłem, ale tak mi kiedyś przyszło do głowy, więc się podzielę. Jest tzw. Medytacja ignacjańska i Lectio Divina. Możesz o tym poczytać. Ja jednak kiedyś wymyśliłem taką metodę, aby przeczytać sobie fragment Pisma Świętego i na modlitwie o nim porozmawiać z Panem Bogiem. Nic nowego i nic odkrywczego, prawda? Zwykła medytacja. Ale gdy czujesz pewną modlitewną rutynę i może ,,nudę” to jest to świetna okazja, by wyrwać się z gotowych formułek i dodać trochę od siebie. Możesz powiedzieć Panu Bogu, że przeczytałeś taki i taki fragment, że było w nim o tym i o tym, że czujesz szczególnie mocno taki i taki watek, że to i to cię poruszyło, że wydaje ci się, że to i to ma odniesienie do twojego życia, co Pan Bóg chce ci przez ten fragment powiedzieć? Słowo Boże jest żywe i wydaje owoce, może nie widzisz odpowiedzi dziś, ale ono ,,wraca” do Boga wtedy, gdy wyda owoce.
  • Na modlitwie proś, dziękuj i przepraszaj. Dodatkowo opowiadaj o wszystkim, bądź szczery. Przecież Pan Bóg i tak wszystko wie. To też świetny punkt wyjścia do tego, by więcej na modlitwie mówić od siebie i słuchać, a nie tylko powtarzać formułki. Kiedyś portal Deon opublikował mój artykuł na ten temat ,,Na modlitwie warto prosić, dziękować i przepraszać. I to mi się strasznie podoba”, do którego zachęcam (i wybacz mój ówczesny kwiecisty język, ale było to już 8 lat temu).

Jeśli zastanawiasz się, co robić po Wielkanocy, zobacz ten tekst:

7 rzeczy, które warto zrobić po Wielkanocy (żeby nie stracić tego czasu)

Photo by Aaron Burden on Unsplash

Website |  + posts

Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze