Wielki Post – wędrówka dla przebodźcowanych. ,,Co Jezus widział z krzyża” Antonin-Dalmace Sertillanges [recenzja]

W ostatnim czasie na Instagramie i YouTube wyświetla mi się mnóstwo rekolekcji, homilii, wpisów o Wielkim Poście. Tak działają algorytmy, nic nowego. Przez taką mnogość Wielki Post czasem przestaje być zauważany jako czas postu, bo jesteśmy przebodźcowani… postem (powtórzenia zamierzone). Zresztą sam popełniłem w poniedziałek przed Środą Popielcową filmik na Instagramie, w którym pokazałem ileś książek na ten okres. A tu chodzi o coś innego.

Wielki Post to czas pewnego zatrzymania się a nawet cofnięcia. Pisałem niedawno o pewnej mojej,,koncepcji” cofnięcia się aby ruszyć, o pewnym znalezieniu punktu od którego możemy się odbić i ruszyć może na nowo. Kościół jakoś to zauważa w swojej mądrości roku liturgicznego, w cykliczności codziennych czytań mszalnych (dni powszednie) oraz w niedzielnej liturgii słowa (w roku A, B oraz w C). Powtarzalność by się utrwaliło ale też żeby ciągle nawracać się, żeby wracać do tego punktu, w którym może ,,przerwaliśmy”. I tak mamy w Kościele i adwent i Wielki Post.

Adwent a Wilki Post

Oczywiście przeogromnie upraszczam, bo o obu tych okresach powstały wręcz rozprawy teologiczne. Mam w pamięci wiele Wielkich Postów bo i trudnych emocjonalnie, i zaangażowanych w różne nabożeństwa pokutne, i przecież epidemiczny czas z lubelskimi dominikanami online (na codziennych mszach) oraz lubelskimi kapucynami online (wieczorne nieszpory i adoracja). Osobiście jakoś mi w głowie jako ten czas ,,cofnięcia się” siedzi poprzednie Triduum Paschalne gdy podejmowałem bardzo ważną w moim życiu osobistym decyzję, pierwsze Triduum w wyremontowanym już całkiem kościele, pierwsze gdy mogłem patrzeć na nowy rozdział w życiu bliskich mi osób. Mam w głowie tamto Triduum, potem maj, potem urlop nad morzem i listopad, w którym finalnie ten mój nowy rozdział się zaczął. I czuję ogromną wdzięczność Panu Bogu.

Różne oblicza

Mówię o tym wszystkim, bo Wielki Post może mieć dla nas różne oblicza: od klaustrofobicznego pandemicznego, po trudny rodzinnie, poprzez religijnie zaangażowany lub taki suchy i dla nas może nawet pusty i beznadziejny, aż po taki że może być punktem ,,wybicia się” jak podczas znienawidzonego przez wielu w szkole skoku przez kozła lub przez skrzynię. Zajrzyj do tamtego wpisu o ,,cofnięciu się” i może wstaw tam słowa: Wielki Post, praktyki religijne, dobre momenty. Ale to później.

Pojednać się

Wielki Post może mieć różne twarze, ale chyba powinien być momentem pomyślenia, zatrzymania się, jakiejś refleksji. Powinien być tam czas i przestrzeń przede wszystkim na relację i zauważenie Boga oraz na może zauważenie drugiego człowieka, a jeśli jakoś zaniedbaliśmy siebie to może na spojrzenie, w jakim miejscu życia jestem, w jakie błędy i pułapki wpadłem, w jakie grzechy się uwikłałem i co teraz zrobić? A może nie odżywiam się najlepiej, może nie odpoczywam, może bagatelizuję sen podczas gdy jest taka przestrzeń by odpocząć, może nie dbam o aktywność fizyczną. Trzy przestrzenie do przeanalizowania: ja i Pan Bóg, ja i drugi człowiek, ja kontra ja.

Recenzja

Przychodzę tutaj z pewną recenzją po tym jakimś przydługim wstępie. Pierwszą książką, którą przeczytałem w Wielkim Poście jest ,,Co Jezus widział z krzyża”, którą napisał dominikanin Antonin-Dalmace Sertillanges. Podszedłem do książki troszkę w ciemno, na początku okazało się, że to pozycja napisana na początku XX wieku (przedmowa jest z 1923 roku, a więc to pewnie owoc tego okresu), autor zaczyna od spojrzenia na Ziemię Świętą. Byłem przekonany, że będzie to pewnie architektoniczno-archeologiczno-religijna wędrówka autora. Taka powolna lektura i chłonięcie języka troszkę z innej epoki (co mogłoby być dla kogoś minusem, ja w sposób umiarkowany lubię taką narrację).

Świeża lektura

Może to zasługa tłumaczenia, ale książkę czyta się lekko i nie ma poczucia obcowania z tekstem sprzed 100 lat (jest oczywiście obecne pewne podejście do judaizmu obecne w tamtym okresie, co współczesny redaktor obserwuje w przypisach). Całość zaś to nie, jak mylnie oceniłem, pozycja o architekturze, choć ta stanowi ważną część narracji.

Historycznie

Autor ukazuje nam miejsca działalności oraz męki i śmierci Chrystusa, a także pusty grób. Całości towarzyszy i kontekst historyczny, i kulturowy i teologiczny w ujęciu chrześcijańskim ale i z odniesieniem do judaizmu, bo jak zrozumieć sens Świątyni Jerozolimskiej bez ,,zmiksowania” właśnie historii, polityki, kultury, wiary Żydów oraz słów Chrystusa? A co ma z nią wspólnego Herod? Autor odtwarza nie tylko Drogę Krzyżową (całej książce towarzyszy mnóstwo zdjęć z XIX i XX wieku, co jest chyba dla nas pięknym dokumentem świata, którego już może i nie będzie?), ale i próbuje pokazać emocje Chrystusa, Jego nauczanie, ludzi wokół jak apostołowie czy też obecna obok Syna Maryja, o której ewangelie podczas tej ostatniej drogi Mesjasza milczą do momentu ukrzyżowania, a która musiała być obok (co nabożeństwa wielkopostne wpisały w swoją tradycję).

Opis dla duszy

Opis męki nie jest tak mocny i obrazowy jako choćby w objawieniach błogosławionej mistyczki Anny Katarzyny Emmerich na podstawie której powstała ,,Pasja” M.Gibsona (choć uważam lekturę książki za o wiele mocniejszą i pomagającą ze wzruszeniem i bólem choćby delikatnie otrzeć się o niewyobrażalny ból i cierpienie Chrystusa), ale czytając słowa autora można zatrzymać się i pokontemplować nad męką Jezusa. Miejsc i historii jest tu wiele w tych 10 rozdziałach, historii niespiesznych, miejsc do zatrzymania się i obserwowania a nie do przebiegnięcia przez nie.

Zobacz także: List Papieża Franciszka o roli literatury

Przebodźcowanie

Zacząłem ten tekst pisać od przebodźcowania treściami sieciowymi o Wielkim Poście, o pewnym natłoku (skąd my to znamy, gdy nawet modlitwy i nabożeństwa odprawiamy hurtem zapominając, że tam wszędzie nie chodzi o ilość praktyk ale o spotkanie z żywym Bogiem), ta książka za sprawą momentami powolnej narracji, ujęcia pewnego tematu z dygresją, z pokazaniem różnego tła, postaci, odniesień do Biblii, jeszcze mając w głowie fakt spisania tych słów przed 100 laty, z jednej strony wędrujemy z autorem a z drugiej kontemplujemy ostatnie ziemskie dni Jezusa.

Na spokojnie

To chyba bardzo dobra, pozostająca przecież w klimacie Wielkiego Postu, lektura by usiąść i skupić się na najważniejszym, a w zasadzie to na Najważniejszym – na Chrystusie. Czy to jedyna książka? Nie. Można usiąść z Pismem Świętym albo z Ewangeliami po prostu, można sięgnąć po ,,Pasję” albo rozważania Drogi Krzyżowej, po naprawdę wiele różnych pozycji. Bo chyba chodzi o to, by usiąść, by znaleźć czas, by otworzyć to przebodźcowane serce. Ale dobrych kazań i rekolekcji sieciowych oczywiście nie ma co odrzucać, tyle że może zauważmy w tym wszystkim Chrystusa. A recenzowana książka nawet może nam pomóc przejść się po miejscach Jego ostatniej ziemskiej wędrówki.

Jak przeżyć Wielki Post?

  • Nie bój się ciszy, może pomocna być medytacja chrześcijańska (ale nie nakierowana na siebie i na relaks lub na odpoczynek, ale na Niego – na obecność Boga). Ciszę można też znaleźć w różańcu, w czytaniu Pisma Świętego ale i w chwili refleksji nad swoim życiem.
  • Przygotowanie do spowiedzi wielkopostnej i zadośćuczynienie za grzechy.
  • Postaw w centrum te hasła: post, jałmużna, modlitwa, bliźni, relacja z Bogiem. I niech te hasła nie będą tylko słowami ale niech staną się kompasem wskazującym drogę w tym 40-dniowym okresie.

FAQ

Jakie postanowienie na Wielki Post?

Ważne by w centrum Wielkiego postu było nasze spojrzenie na Boga oraz na drugiego człowieka, a także nawrócenie siebie. Pomocna może być lektura, czytanie Pisma Świętego, modlitwa połączona z postem i jałmużną, a także nabożeństwa wielkopostne. Ważne jest jednak, by ten okres wykorzystać do zbudowania lub podtrzymania relacji z Bogiem (to On jest tu najważniejszy) oraz do nawrócenia, czyli zmiany swojego życia i powrotu na dobre drogi (na-wrót). Spośród ważnych i naprawdę potrzebnych rzeczy może być przygotowanie się do spowiedzi, czy też zadośćuczynienie za grzechy.

Czym jest Wielkopostne przebodźcowanie?

To mnogość aktywności, czy też książek i innych kursów/aplikacji, które są dobre ale potrafią nas zmęczyć, a przede wszystkim zasłaniają to, co najważniejsze: relację z Bogiem i drugim człowiekiem oraz własne nawrócenie. Ktoś może te wszystkie rzeczy wypraktykować, czuć się przebodźcowany, a nawet na chwilę nie dotknąć tego, co w tym okresie jest najważniejsze, może minąć się z celem Wielkiego Postu.

Website |  + posts

Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze