Jak być bardziej wyrozumiałym dla innych. Czterech młodych chłopaków siedzi w górach, cieszą się

Jak być bardziej wyrozumiałym dla innych? Wszyscy żyjemy pierwszy raz

Jak być bardziej wyrozumiałym dla innych. Czterech młodych chłopaków siedzi w górach, cieszą się

Nigdy nie wiesz, przez co przechodzi człowiek stojący obok ciebie w kolejce czy mieszkający za ścianą. Każdy niesie własną historię, własne rany, własne błędy i własne zwycięstwa. A przede wszystkim – każdy z nas żyje pierwszy raz. Ta prosta myśl może całkowicie zmienić sposób, w jaki patrzymy na ludzi, oceniamy ich zachowanie i budujemy relacje.

Jak być bardziej wyrozumiałym dla innych? W poprzednim tekście tego minicyklu pisałem o tym, co może wpływać na nasz niepokój względem świata, pisałem o zbadaniu swego serca. Nie będę powielał tych treści będącymi tu jakby pewnymi założeniami, natomiast chcę pójść dalej (zachęcam do odwiedzin tamtego tekstu, by poznać szczegóły zjawiska). 

W poprzednim tekście badaliśmy serce, teraz zbadajmy nasze relacje. Drugi człowiek nie jest mną. Oczywistość, ale bardzo trudno nam przyjąć to do siebie, że ktoś jest inny niż my, że może mieć inny typ osobowości, że może też inne życiowe doświadczenia i przeżycia, które sprawiają, że jest taki a nie inny. 

Jak być bardziej wyrozumiałym dla innych

Zawsze do tego typu rozważań jako pewien klucz i złotą receptę dodaję empatię. Jeśli nauczysz się postrzegać kogoś przez jej pryzmat, problem w większości przypadków zostanie rozwiązany. Tylko co to oznacza w praktyce? Kiedyś wymyśliłem takie ćwiczenie praktyczne: gdy jest wokół ciebie jakaś trudna osoba, pomyśl sobie, że może nie dla każdego taka jest, że może jest jakieś grono lub ten jeden człowiek, dla którego właśnie on lub ona jest całym światem, przez kogo jest kochana do granic możliwości. Pomyśl o kimś tobie bliskim, kimś też tak kochanym na maksa, o kimś dla ciebie będącym tym ,,całym światem”. I będąc obok tej trudnej osoby pomyśl sobie o niej, że dla kogoś jest wyjątkowa i wyobraź sobie, że to ktoś taki jak ta tobie bliska osoba, że jeśli jesteś dla niej niecierpliwy, niemiły, nabuzowany to że ktoś mógłby tak samo potraktować osobę tobie bliską i pewnie byś tego nie chciał.

Ustalić zdrowe granice

Brzmi naiwnie? Pewnie, że tak. Czy z każdym tak można? Pewnie się nie da, bo czasem ludzie są toksyczni, mają pewne zaburzenia osobowości, może nawet są chorzy. Czy się nie bronić? Nie tylko można ale i trzeba się bronić, wyznaczać granice, zadbać o swój zdrowy komfort psychiczny. Tylko że w bardzo wielu przypadkach ta metoda jest skuteczna, bo choć wielu ludzi wymaga szczególnego potraktowania (np. pewnej ostrożności gdy ten człowiek jest toksyczny) to większość ludzi wcale takimi nie jest. 

Sam tę metodę wiele razy wypróbowałem i ona działa, bo pozwala się delikatnie wycofać w miejsce uniesienia się gniewem, egoizmem, a i ta osoba widząc ten krok wstecz może również sama zrobić krok wstecz. Oczywiście mówimy o komunikacji i to międzyludzkiej, tu nie ma prostych zasad ale są pewne odcienie i subtelności.

Wszyscy żyjemy pierwszy raz – co to naprawdę oznacza

Jest jeszcze jedna moim zdaniem skuteczna metoda. Ale ona zakłada pewien sposób zmiany myślenia. I o tym chcę opowiedzieć teraz więcej.

Każdy z nas żyje na tym świecie po raz pierwszy, nikogo z nas chyba nikt nie nauczył tego, jak się żyje. Owszem: jest szkoła, jest kultura, są książki, do pewnego wieku uczymy się od rodziców. Tylko że nikt nie nauczył ciebie lub mnie, jak wygląda życie po 80-tce, jak nie popełnić wszystkich błędów choćby rodzicielskich, czym tak naprawdę jest samotność a jak kochać naprawdę. To, co otrzymujemy z kultury to pewne scenariusze pewnych osób. Szkoła często daje nam teorię i zasady tego, jak powinno być wg wzoru, schematu, modelu. Rodzice dzielą się z nami ich odkryciami, nauką na ich błędach, ich staraniami i ich odkryciami własnymi, jak żyć lub jak nie egzystować (może jako wnioski wyciągnięte z życia ich rodziców). 

Jak wspierać drugiego człowieka

To wiąże się z empatią. Bo jeśli spojrzysz na swojego rodzica, na kogoś od ciebie starszego, na staruszkę to w miejsce wyrzutu sumienia pojawi się pewna czułość i zrozumienie: ,,hej, on też żyje pierwszy raz, od też uczy się życia, też może popełniać błędy bo dopiero się uczy”. Wobec dzieci jesteśmy wyrozumiali, a wobec dorosłych? 

Owszem, dzieci uczą się w ogóle żyć, dorośli mają prawa wyborcze i są lekarzami, nauczycielami, politykami, pewną wizję świata muszą ogarniać zwłaszcza gdy mają zawód misyjny lub odpowiedzialności społecznej. Ale jak nie popełnić błędów w miłości, byciu człowiekiem, jak kochać gdy się nie potrafi, jak się nie bać żyć, jak nie lękać się śmierci? Wszyscy żyjemy pierwszy raz. 

Jeśli życie ludzkie to taka linia ciągła na której nie ma sztucznych etapów (dziecko, dorosły, starzec) ale na której ciągle dzieje się ,,teraz”, na której ty sprzed 20 lat i ty za 20 lat to nie ktoś inny co do osoby ale nadal ta sama osoba (oczywiście psychicznie i biologicznie zmieniona, doświadczona przez życie, po okresie rozwoju czy kariery zawodowej, ale co do osoby to ciągle to ten mały chłopiec lub dziewczynka, to ta dorosła kobieta i ten staruszek u kresu życia). 

Jak odzyskać zachwyt nad światem

Spójrz tak na siebie ale i na drugiego człowieka: jak na kogoś, kto żyje po raz pierwszy, kto uczy się życia, kto nie naprawi już wielu błędów (np. tych z młodości bo… młodość nie wróci), na kogoś kto nie powtórzy już tego życia. Owszem, jako chrześcijanie wierzymy w drugie życie. Owszem, ktoś wybudzony ze śpiączki lub po wypadku czuje jakby zaczął nowe życie i ma silną motywację, by tak było. Ale co do zasady to ten świat, który widzisz za oknem, kiedyś dla ciebie się skończy (choć świat się nie zatrzyma, ludzie będą żyć dalej, choć ciebie już może zabraknąć).

Żyjemy tu po raz pierwszy, żyjemy tu tylko raz i kiedyś to się skończy. Czy to powód do smutku? Nie, bo możemy się nauczyć smakować to życie, kochać je, kochać ludzi wokół i cieszyć się naprawdę każdym dniem jako nagrodą i szansą. Tylko musimy odkryć tę miłość, pasję na życie, empatię wobec drugiego człowieka, nie komplikować sobie tego życia na własne życzenie. I jeśli jesteśmy wierzący to wiemy, że to nie jest koniec, a wręcz początek.

Jak nie gasić w kimś radości życia

Do tego że żyjemy pierwszy raz, bądźmy dla siebie wyrozumiali i mili. To nie zwalnia innych by się rozwijać, poznawać siebie, pracować nad sobą. Ale czasy były różne, może to dopiero kolejni będą tymi którzy będą świadomiej żyli bo mają ku temu możliwości? A może nie?

Czasem zabija się człowieka fizycznie, a czasem wewnętrznie, gdy zabijasz w nim radość z drobnych rzeczy, gasisz to światło. Wytresujesz go: ,,tego nie rób, taki bądź, to infantylne, to niepotrzebne, tego nie mów, u mnie się tak nie robi, zachowujesz się jak dziecko, bądź taka lub taki”.

Wspieraj zachwyt życiem drugiego człowieka

Spotkałem ludzi, którzy mieli naturalną miłość i chęć życia, pewną dziecięcość (ale nie infantylizm) i spotkałem ludzi, którzy to gasili w tych dorosłych oczach pragnących piękna świata. Nie oskarżajmy się, nie osądzajmy, nie gardźmy sobą, nie zabijajmy czyjejś radości. Mnie osobiście zawsze jakoś wzrusza, gdy starsza osoba się zawstydza na widok jakiegoś dobrego czynu lub niespodzianki lub drobnego gestu, gdy jest tak dziecięco zawstydzona z radości, albo gdy się bardzo cieszy. 

Wzrusza mnie to, bo widzę kilkudziesięcioletnią osobę, w której nagle odzywa się ta mała dziewczynka lub mały chłopiec, gdy może w tej osoby dzieciństwie nie było miłości i wrażliwości (a może była wojna, sieroctwo, przytułki i walka o życie) i dopiero teraz to wewnętrzne dziecko zaczyna się cieszyć (może pierwszy raz w życiu, mimo że minęło 70 lub 80 lat, to ten dzieciak tam cały czas był w środku, skoro nasze życie to linia ciągła).

Mówiąc o radości, nie mówię o infantylizmie, który stoi czasem za regresem i brakiem rozwoju, ale mówię o czymś co daje radość, tę porównywalną do dzieci radość czyli docenianie piękna świata, jego uroku, to dziękczynienie i wdzięczność Bogu ale jak dziecko: z emfazą. 

Najczęstsze powody, dla których pojawiają się konflikty między nami

  • Chęć by drugi człowiek był jak ja, by miał ten sam system wartości, doświadczenia życiowe, by postępował jak ja
  • Różne kompetencje komunikacyjne, doświadczenia życiowe
  • Brak empatii
  • Brak zrozumienia pobudek działania drugiego człowieka
  • Polaryzacja
  • Różnice charakterów, osobowości
  • Różne motywacje do działania, różne cele i intencje
  • Mówienie bez znajomości wspólnego ,,kodu” komunikacji
  • Negatywne nastawienie i pewien z góry założony nieracjonalny brak akceptacji i sympatii
  • Ocenienie kogoś po pozorach zamiast chęci poznania
  • Brak ciekawości drugiego człowieka
  • Brak intencji zmiany swojego podejścia do drugiego człowieka
  • Krytyka, ocena, osądy
  • Nieudane pierwsze wrażenie, które ktoś na nas wywarł
  • Opinia innych, której nie weryfikujemy tylko w nią wierzymy

Jak nie gasić światła w drugim człowieku, skoro wszyscy żyjemy pierwszy raz?

1. Nie niszcz czyjejś radości

Gdy widzisz czyjąś radość, nie gaś jej, nie krytykuj, nie oceniaj na zasadzie, że coś nie wypada, że coś ,,jest głupie”, że ,,zmądrzej”. Spójrz na tę radość oczami kogoś, kto ujrzał właśnie piękną i czystą cechę: miłość i radość. Możesz nawet cieszyć się z tą osobą. Ludzie i tak będą gadać swoje i zapomną, a w starej bajce o osiołku, wnuczku i dziadku są opisane wszystkie możliwe konfiguracje czynów i w każdej z nich nasuwa się jakiś komentarz ludzi wokół (mówiąc krótko: co dziadek i wnuk nie zrobią, zawsze któregoś z nich ludzie skrytykują, polecam ci poczytać tę bajkę, na pewno jest w sieci). 

2. Dostrzeż różnicę między niedojrzałością a zachwytem

Jeśli ktoś celowo i cynicznie krzywdzi ludzi, jest egoistą i nie umie wziąć odpowiedzialności za siebie oraz ludzi wokół to jest niedojrzały. Jeśli ktoś zachwyca się codziennością, zachodem słońca, kocha życie – nie jest infantylny tylko… ma naprawdę piękne wnętrze, pełne wdzięczności i wrażliwości.

3. Drugi człowiek to nie odbicie siebie

Jeśli ty postąpiłbyś tak, nie oznacza to, że ktoś musi identycznie. Mierzenie wszystkich swoją miarą to droga na manowce. Każdy z nas ma inny temperament, osobowość, doświadczenia życiowe. Jestem prędki w codziennych czynnościach i jestem często niecierpliwy. Pewnie bym chciał żeby inni ludzie też potrafili ,,szybko” działać, natomiast gdy spotykam osobę działającą wolniej może to np. oznaczać, że przez całe życie była w przemocowym związku, że była zastraszana, że do tej pory jest zalękniona, że chciałaby może być tak szybka jak świat, ale nie potrafi.

Dla niej największym osiągnięciem życia jest to, że wyszła z piekła i ponownie chce żyć, umie żyć na 70% i jest mega zadowolona bo jeszcze kilka lat temu umiała żyć na 0%. Czy przesadzam? Nie. Myślę, że statystycznie podczas tygodniowych zakupów minimum dwa razy w ciągu kilku dni mogłeś spotkać kogoś takiego w markecie. Minąłeś go bezrefleksyjnie bo nikt z nas nie ma na twarzy wypisanej historii swego życia. Może więc zamiast ,,zwymyślać” go w kolejce do kasy, uśmiechnij się życzliwie. Naprawdę niczego nie wiemy o ludziach wokół i ich historii życia po raz pierwszy.

4. Spytaj

Jeśli masz ochotę kogoś skrytykować, ocenić, może zadaj po prostu pytanie, spróbuj zrozumieć intencje tej osoby. Spytaj, co to dla niej znaczy, dlaczego coś robi, czy jej to sprawia radość. Możesz też w głowie sobie pogdybać na zasadzie: ,,może to ma dla niej wartość, może on to lubi, może to dla nich ważne?”

5. Pozwól innym być sobą, i to sobą innym niż ty

6. Słowa potrafią dawać życie, słowa potrafią też ranić i ,,zabijać”

Chyba każdy z nas to zna. We mnie pewne słowa potrafiły trwać przez 20 kilka lat albo i dłużej. Czasem ktoś naprawdę w dorosłym życiu nie potrafi inaczej, bo ktoś mu coś powiedział w dzieciństwie (często nieświadomie).

7. Zostaw miejsce na zachwyt – swój i tej drugiej osoby

To pomaga nawiązać więź i ćwiczyć się w empatii.

8. Nie wpędzaj drugiego człowieka w poczucie winy

Tak z szacunku do niego i żeby go nie krzywdzić. Z niskim poczuciem własnej wartości można żyć latami i czasem do końca życia nie pozbędzie się on tego problemu.

9. Zauważ piękno i różnorodność drugiego człowieka

Tych naszych różnic możemy się od siebie uczyć

10. Nie pospieszaj, nie poganiaj drugiego człowieka, zauważ i zaakceptuj jego rytm życia i działania.

Każdy z nas jest inny. I ma do tego prawo.

*

Jak pomóc innym żyć po raz pierwszy? FAQ

Jak nie krytykować i nie ranić bliskich?

Użyj empatii, otwartości, ciekawości drugiego człowieka. Krytyka do niczego nie doprowadzi, w jej miejsce można spróbować poznać tę osobę, zadać jej pytania, postarać się zrozumieć lub zaakceptować różnice.

Dlaczego ludzie tracą radość życia?

Ludzie tracą radość życia z różnych powodów, w kontekście tego tekstu może to wynikać z braku zrozumienia przez innych, bycia osądzanym i krytykowanym, strofowanym i wpędzonym w poczucie niskiej wartości przez to, że może zachowują się inaczej, są wrażliwsze, potrafią cieszyć się życiem – nie wpisują się w ,,klucz świata” praktykowany przez innych.

Jak nie gasić w kimś światła jego życia?

Ciesz się jego radością, chwal i zachwycaj się jego spojrzeniem na świat, bądź ciekawy drugiego człowieka, wyrozumiały, doceń i pokochaj różnice, zadawaj pytania,  aktywnie słuchaj, próbuj zrozumieć (to nie oznacza, że masz przyjąć czyjś punkt widzenia, ale możesz go po ludzku przyjąć do wiadomość i zaakceptować), zachęcaj do doceniania życia i sam z tą osobą zachwycaj się światem (bo jest czym!)

Jak być bardziej wyrozumiałym dla innych?

Po prostu ich zaakceptuj i okazuj empatię, szanuj. To naprawdę triada, od której wszystko się zaczyna i na której tak naprawdę wszystko jest oparte. Recepta jest naprawdę tak prosta, a jednocześnie jest tak skuteczna.

Co to oznacza, że każdy z nas żyje po raz pierwszy?

Każdy z nas jest na tym świecie po raz pierwszy, ma tylko jedną próbę i każdy z nas ostatecznie i tak uczy się sam, jak trzeba żyć. Ta wiedza pomaga mniej obwiniać innych ludzi, mniej ich osądzać, a pozwala na pewną potrzebną temu światu wrażliwość, empatię, zrozumienie. Zrozum kogoś i weź pod uwagę, że nie musi od razu umieć żyć idealnie, ale chociaż uczy się i próbuje.

Photo by Matheus Ferrero on Unsplash

Website |  + posts

Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze