
Lubimy zaczynam zmiany od nowego tygodnia, nowego roku szkolnego, od kolejnych urodzin, od 1 stycznia. Wrzesień tak bardzo przypomina ,,nowy początek”. A my czasem nawet mamy obsesję na punkcie ,,nowego ja”. Tylko w jakim celu? I czy naprawdę zawsze musimy być ,,nowi”?
Pamiętam, że było jeszcze ciepło i można było ten ostatni raz pograć w piłkę z kolegami. Było jak jeszcze wczoraj i przedwczoraj, bo było spotkanie z koleżankami i kolegami, ale było też już inaczej: zabawa ale jednak do określonej godziny. Już było inaczej, bo przecież rano był strój galowy, była poranna msza, później pójście na uroczyste rozpoczęcie (czasem już w tej drodze szło się z jakimś kolegą, który też był na mszy). Po powrocie ogarnianie planu i ta ostatnia jeszcze wakacyjna i już nie wakacyjna zabawa.
Wspomnienia które, jak to wspomnienia, w dziwny sposób te a nie inne zapadają nam w pamięć. Pamiętam, że kiedyś po przeprowadzce kupiłem książkę do nauki języka obcego, ale nie miałem ołówka. Był to początek września, poszedłem więc do sklepu po kilka przyborów. Dlaczego akurat to wspomnienie utkwiło w mojej głowie na lata? Z różnych początków roku szkolnego pamiętam ten wrzesień, gdy w tv miał mieć premierę nowy sezon Pokemonów, na który czekałem przez wiele miesięcy. Dlaczego to wspomnienie? I co to ma wspólnego z nowym początkiem?
Od nowa. Czyli jak?
Nowy rok szkolny kojarzy nam się właśnie z czymś nowym, może nawet z pewną ,,inicjacją” odnawianą co roku. Już czuć jesień, a jeszcze jest lato. Dla wielu osób to nowa szkoła lub nowi znajomi, okazja by zacząć od nowa i może w tym roku poprawić wyniki w nauce. Zacząć od nowa. Może być kimś nowym?
Czasem czekamy na ten nowy start latami (na nową szkołę, nowych znajomych), może przez całe wakacje (bo tęsknimy za przyjaciółmi). Nowe przybory szkolne, zapach wypastowanych podłóg na korytarzu, ekscytujaca chęć przeżycia przygody, zapach nowych podręczników i zeszytów.
- Czekamy na nowy rok kalendarzowy, by być owym ,,nowym ja”.
- Czekamy na rok szkolny, by zacząć od nowa. Na adwent, na Wielki Post, na urodziny, na jakieś ważne wydarzenie.
- Czekamy, aby być kimś nowy, by się zmienić, by zacząć na nowo.
Potrzeba resetu, potrzeba nawyków
Czasem czekamy, a czasem dzieje się to nagle. Ktoś przeżył coś nowego, ktoś miał wypadek i jednak nadal jest przy życiu. Wtedy postanawia radykalnie się zmienić. Tak też działa łaska Boża, nawrócenie.
Dlaczego człowiek potrzebuje takich punktów, żeby zacząć od nowa? Bo potrzebujemy resetu, bo potrzebujemy nowych nawyków, czasem widzimy, że może to wszystko idzie nie w takim kierunku, w jakim powinno, a my chcemy stworzyć nową rutynę, nowe nawyki. Do tego potrzebna nam jest jakaś okazja, a tą są właśnie takie stałe etapy w naszym roku kalendarzowym.
Czy zawsze potrzebujemy być ,,nowi”? Jeśli ktoś jest wierzący albo jeśli zależy mu na ciągłym byciu lepszym człowiekiem, lepszym w jakiejś dziedzinie – to tak, potrzebujemy się rozwijać, nawracać, zmieniać. Czasem jednak jakieś zmiany nie są wręcz obowiązkowe, bo jeśli wszystko dobrze się układa, jeśli jesteśmy szczęśliwi, nie krzywdzimy innych i siebie, rozwijamy się i dbamy o ciało, o duszę, o psychikę, to czegoś co dobrze działa niewarto psuć. Oczywiście mamy się rozwijać, ale nie psuć dobrych nawyków bo świat może nam krzyczy, że w nowy rok albo w kolejne urodziny mamy coś zrobić inaczej – od nowa. W końcu też każdy z nas ma inny temperament i osobowość. Nie jesteśmy wszyscy identyczni by identyczne (uniwersalne) porady brać do siebie.
Nie czekaj!
To zjawisko ma dwie twarze. Może być tak, że tych zmian się boisz, że czujesz presję, że musisz coś zmienić, że musi koniecznie być inaczej, że masz jakieś zadanie do zrobienia. Jeśli czujesz, że jest dobrze i jeśli faktycznie obiektywnie jest w porządku, to owo ,,nowe” jest tylko kolejną datą w kalendarzu, jest czymś ułatwiającym ludziom ogarnąć czas. Choć możesz sobie zadać pytanie, czy aby na pewno nie warto czegoś nowego wprowadzić? Czasem po prostu potrafimy się ,,zasiedzieć” w tym swoim życiu. O takim lęku dużo pisałem w kontekście nowego roku kalendarzowego (możesz zerknąć, bo sporo treści jest tam uniwersalnych).
Jeśli nie potrzebujesz zmian, nie czuj tej presji.
Jeśli jednak czujesz, że musisz coś zmienić, to też nie musisz koniecznie czekać na jakiś moment, na sytuację graniczną, na jakąś ,,okrągłą” datę w kalendarzu. Tak naprawdę każdy dzień, każde ,,teraz” jest niepowtarzalne. Jeśli jeszcze wczoraj było słabo, to nie myśl, że za 3 miesiące Adwent, a za 4 miesiące nowy rok kalendarzowy, albo za 6 miesięcy urodziny, to wtedy zaczniesz. Zacznij już teraz. Albo rano. Nowy dzień (nawet jeśli nie jest to okrągła cyferka lub liczba) jest dobry do zmian.
Ale jeśli już są te ,,graniczne” momenty, jak początek roku szkolnego, pierwszy dzień nowej pracy, urodziny, Wielki Post, gdy już taka data przychodzi, wykorzystaj to. Niech to będzie pierwszy dzień nowego życia! Nie odkładaj tego, ale gdy już jest taka mocna data, to wykorzystaj to. Dobrą okazją są te ,,świeckie” momenty ale i te liturgiczne. Jeśli chodzi o te zmiany związane z wiarą, to w jednym z tekstów napisałem, że ,,Wielu chrześcijan czeka na Wielkanoc, Boże Narodzenie czy kolejne święta. Tymczasem większość naszego życia duchowego rozgrywa się w zwykłej codzienności. To właśnie tam Bóg chce spotykać człowieka: w pracy, domu, zmęczeniu, obowiązkach i relacjach” (więcej w tekście: ,,Jak odnaleźć Boga w codzienności i nauczyć się dostrzegać Go w w tym, co powszednie? 16 praktycznych wskazówek”. Tak naprawdę dla wierzącego to ,,świeckie” to też będzie przestrzeń uświęcona.
Nie czekaj do poniedziałku!
Główną przeszkodą w tym resecie, tworzeniu nawyków, w tej kulturze ,,nowego ja” jest właśnie prokrastynacja, to odkładanie na później.
Dlaczego tak się dzieje?
- Może wiesz, że coś wymaga zmiany, ale nie jesteś przekonana lub przekonany, że jest to ważne.
- Może nie wiesz, że potrzebujesz zmian.
- Może nie wiesz, jak wcielić w życie nowe nawyki, nową rutynę.
- Może pierwsze efekty są słabe (zawsze tak jest na początku! Nie poddawaj się!) i się zniechęcasz.
Wielu z nas czeka na poniedziałek, by zacząć. A po drodze mija im środa, czwartek, piątek, sobota i niedziela. Po drodze marnują 5 dni czyli 5 okazji, w których można zacząć. A gdy przegapią ów poniedziałek, wtedy znowu mija kolejne 7 dni. A każdy z tych dni to szansa na zmiany. I każda z 24 godzin tego dnia to okazja. Nie mówię już o każdej minucie, każdej sekundzie.
Jak zacząć?
Już w tym miejscu widzisz, że tu chodzi o to, by uświadomić sobie potrzebę (najlepiej na tzw. ,,randce ze sobą”, którą opisywałem w tym tekście), by konsekwentnie próbować tych zmian i nie poddawać się (opisałem to w metodzie tzw. ,,koła zmian”). Potrzeba cierpliwości, tak jak w sporcie. Ale chyba jedna rzecz jest najważniejsza: musisz uwierzyć, że to jest ważne, że naprawdę tego chcesz. Jeśli nie wierzysz w to, że to jest dla ciebie ważne, mózg to zignoruje. Spójrz na osoby, które rzucają nałóg lub zaczynają dietę, treningi sportowe, chcą dojść w czymś do perfekcji – mogą mówić: ,,chciałbym” ale tego ,,nie czuć”. Zamiast mówić: ,,chciałbym” niech powiedzią: ,,robię to”. To musi być ważne. Później zaplanuj kroki, obierz cel, drogę, finał a po drodze nie rezygnuj tylko zaczynaj od nowa i nowa. Weź też pod uwagę ewentualną modyfikację celu i drogi.
Obsesja nowych początków?
Nowe początki, nowy start, pewien ,,reset” nie są złe, to okazja do przemyślenia swojego życia i silna motywacja, aby coś zmienić, by może skonfrontować się z samym sobą i naprawdę już teraz wdrożyć jakąś rzecz. Oczywiście to narzędzie może być dobre, ale i złe. Bo jeśli czujesz silną presję, jeśli świat i ludzie wokół ,,cisną”, jeśli w dodatku nie wiesz jak to zrobić, to robi się pewien problem i narasta frustracja i bezsilność. A świat ma poniekąd ,,obsesję” na punkcie nowych początków. Każdy z nas ma swoje tempo (także jeśli chodzi o zmiany). Ale czasem pułapką jest, gdy naszą prokrastynację nazywamy nieprzygotowaniem na zmiany (tu trzeba być naprawdę czujnym i uważnym, czasem przyda się pomoc drugiego człowieka, nawet specjalisty).
Magia ekranu
Jesienią świat wielu osób zaczyna się od nowa, pojawiają się nowi ludzie wokół nas, ale i seriale oraz programy (chyba nikogo już nie dziwi ,,news” w programie informacyjnym o nowej jesiennej ramówce, albo artykuły w sieci o tym samym. Wielu z nas z ekscytacją wręcz śledzi te informacje na zasadzie ,,co nowego będzie? Jaki nowy serial lub program?”). Nim z drzew spadną kasztany, na naszym rodzimym rynku pojawią się dwie ekranizacje ,,Lalki” Bolesława Prusa (serial i film).
Powrót telenowel, seriali, programów, które będą z nami przez kolejne 10 miesięcy to okazja, by uciec od swojego życia, to też oczywiście rozrywka, ale i pewna regulacja emocji, poczucie podtrzymywania ,,więzi” z bohaterami tych produktów medialnych (wiele samotnych osób niestety tylko tak potrafi poczuć bliskość drugiego człowieka, więc może nie bądźmy obojętni na innych?). Próba porównywania się z innymi, albo popatrzenia, że może wcale nie mamy aż tak źle (nie biorąc pod uwagę, że to albo wyreżyserowane emocje na ekranie albo fikcja filmowa).
Dlaczego tak bardzo potrzebujemy oglądać cudze życia?
Wielu ludzi, by uciec przed tymi pytaniami, przed tym skonfrontowaniem się z samym sobą, ucieka w świat telenowel lub długich seriali (mówiąc ,,długi serial” mam np. na myśli obejrzenie wszystkich 11 sezonów ,,Z Archiwum X” lub, jeśli jesteś ortodoksyjnym fanem, to 8 z komentarzem: ,,to powinno się skończyć po ósmym sezonie”). To oczywiście nie jest atak i krytyka osób, które czekają na tę konkretną rozrywkę (przecież podobną ,,ucieczką” mogą być książki, sport czy inne rzeczy; nie chodzi o rodzaj aktywności a o jej ilość oraz jakoś, o to, czy nie uciekamy od siebie samych w rzeczy, które pomagają nam nie myśleć o kierunku swojego życia).
Tej jesieni jednak zadbajmy o siebie, a ja polecam tekst o wellbeingu i redukcji stresu. Pisałem go w ubiegłym roku jesienią. Niech się przyda!
Poniżej chcę zaprezentować ci także taką listę wskazówek, którą pożyczyłem z wpisu o postanowieniach noworocznych. Myślę, że i tu się przyda.
Praktyczne wskazówki jak zrealizować swoje ,,nowe” postanowienia (i nie poddać się):
- Nie ma co się martwić na zapas o jutro. Traktuj nowy okres czasu jako kontynuację poprzedniego
- wszelkie błędy, niepowodzenia, porażki jednym ruchem ręki możesz zostawić w tyle, nigdy też nie jest późno by coś naprawić
- każdy dzień traktuj jak szansę na coś nowego, a tu masz ponad 360 takich szans. I nie zakładaj złych rzeczy od razu z góry
- Nie nakładajmy na siebie ciężarów, których nie będziemy w stanie unieść. Po co sobie kłaść na barki niemożliwe, a potem żałować, że nie wykonało się tego. Nawet jeśli zrealizujesz połowę tych postanowień, będzie dobrze
- Nie odkładaj postanowień na później, ale jeśli naprawdę są dla Ciebie ważne, zacznij je realizować od dziś
- Pomyśl o tym, czy na pewno chcesz daną rzecz zmienić, wypisz jako postanowienia te rzeczy, które na 200% chcesz zrealizować. Takie cele ,,na w razie czego” tylko zapełnią kartkę, rozproszą Twoją uwagę, a i tak będziesz je omijać wzrokiem.
- Postanowienia spisz na kartce lub stwórz grafikę na ekran telefonu lub pulpit komputera. Często zerkaj, analizuj, rozliczaj się z tego, co masz napisane. Nie dołuj się, jeśli nie wyszło.
- Każdy spełniony czyn celebruj.
- Poproś kogoś, by pomógł Ci w realizowaniu postanowień (sama myśl, że ktoś wie o Twoich planach już może być motywacją, by się nie poddać).
- Nie ma co się spieszyć, ostatecznie nie liczy się czas, a jakość (i cel).
- Jeśli Ci się nie uda, nie obwiniaj siebie za to, nie dołuj się. Nie jesteś jedyną osobą, której coś nie wyszło. Ostatecznie każdy dzień jest dobry na zmianę i realizację swoich celów.
FAQ
Kiedy warto zacząć zmiany?
Każdy moment jest dobry, tak naprawdę to każdy nowy dzień. Istnieją jednak pewne ,,graniczne” momenty jak urodziny, nowy rok kalendarzowy, nowy rok szkolny, wiosna, Wielki Post czy Adwent. Te daty są okrągłe i albo kulturowo uprzywilejowane, albo liturgicznie. Warto więc z nich skorzystać, ale też nie oznaczają przymusu. Wielu z nas może czuć np. wyrzuty sumienia z powodu niezaczęcia zmian 1 stycznia albo w jakimś innym momencie. To są okazje do zmian. Warto z nich skorzystać, ale tak naprawdę nie musisz czekać na żadną z tych dat ani nawet na poniedziałek, możesz zacząć jutro rano, albo nawet już teraz.
Dlaczego ludzie chcą zmian?
Ludzie potrzebują resetu, czasem zauważają, że jakoś może ,,zasiedzieli się” w swoim życiu i potrzeba coś zmienić, potrzebny im jest nowy początek i nowy start. To może być okazja naprawdę do wielu dobrych zmian, warto więc z tego skorzystać. Taka motywacja pozwala na chwilę odłożyć prokrastynację i wdrożyć sensowne zmiany, oczywiście jeśli odbędzie się to mądrze. Warto więc mieć plan działania, cel, kroki.
Czym jest obsesja nowych początków?
To niezdrowa chęć takich nieprzemyślanych zmian i pójścia za jakąś modą i trendem. Może to doprowadzić do frustracji, pogorszonego nastroju, złego samopoczucia. Taki skok na główkę bez określonego planu i celu może się źle skończyć. Warto więc sensownie przemyśleć swoje postanowienia i ewentualnie rozpocząć później (albo nie czekać na okrągłą datę i zacząć wcześniej).
Dlaczego ludzie odkładają zmiany na poniedziałek?
Bo to dobra data graniczna, nowy początek tygodnia. Odpowiedź na to pytanie wiąże się z poprzednim. Tak naprawdę nie musisz czekac do poniedziałku, by coś zmienić.
Czym jest wymienione w tekście ,,koło zmian”?
Koło zmian składa się z 6 etapów, choć w terapii uzależnień stosuje się 5 etapów (pomija się szósty etap, czyli ,,nawrót” a kończy się na etapie 5: ,,utrzymanie zmiany”. Poszczególne nazwy etapów to: prekontemplacja, kontemplacja, przygotowanie, działanie, utrzymanie oraz nawrót. Ważny jest każdy etap, ale prawdziwa praca zaczyna się w etapie 3 i 4 (przygotowanie i działanie) oraz w 5, czyli ,,utrzymanie zmiany”.
Co w przypadku, gdy dosięgnie mnie ,,nawrót”?
To nie koniec świata, model ma kształt koła, a więc po ,,nawrocie” złego nawyku, można zacząć od nowa. Pierwszy etap to jednak jeszcze nie konkretne działanie, to zaczyna się w punkcie 3 i 4.
Photo by Minhao Shen on Unsplash
Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.




