Dobre życie. Na zdjęciu mężczyzna w ciemnych okularach cieszy się, siedzi w fotelu przy oknie i patrzy przez nie

Możesz tak ulepszać swoje życie, że zapomnisz je przeżywać

Dobre życie. Na zdjęciu mężczyzna w ciemnych okularach cieszy się, siedzi w fotelu przy oknie i patrzy przez nie

Dobre życie nie oznacza życia idealnie skrojonego pod algorytmy, wyszukiwarki, poradniki. Czasem stajemy się niewolnikami ciągłego ,,aktualizowania” siebie, a nie na tym chyba polega dobre życie. A na czym?

Biegnę, do pełnej liczby brakuje mi około 200 metrów, już jestem koło domu ale postanawiam jeszcze chwilę pobiegać po osiedlu, by w aplikacji fajniej to wyglądało. Brzmi to śmiesznie, gdy teraz o tym piszę, ale kilka lat temu taką przygodę miałem. Patrzysz na smartwach – dziś do ,,wyrobienia” normy kroków brakuje jeszcze trochę. A gdy zrobisz tyle, ile pokazuje zegarek to co wtedy? Biegamy z opaską lub aplikacją albo zegarkiem ale zapominamy, po co biegamy. Robimy kroki bo chcemy być zdrowi, ale zapominamy o celu. Żyjemy, ale czy pamiętamy o tym?

Nie zrozum mnie źle, zarówno ta apka do treningów jak i wyrabianie normy kroków są motywacją, my jako ludzie strasznie lubimy wyzwania, wszelkie gry i rywalizacje. Co z tego, że prawie każda z tych rzeczy, na które ,,zbieramy punkty” w marketach za chwilę ląduje w koszu lub jest sprzedawana w sieci, skoro liczy się wyzwanie? Młodzież grająca w Pokemon Go robi kroki, by wykluć tajemnicze jajka z potworkami, nabić kolejny poziom swojej postaci, stoczyć pojedynki i wypełnić dzienne i tygodniowe wyzwania oraz zgarnąć nagrody. Lubimy gry, a wiele przestrzeni naszego życia oraz reklama chętnie zabierają nas w podróż po grywalizacji naszego życia.

Życie jak SEO – trzeba je zoptymalizować

Trenujemy się z komunikacji (zamiast po prostu spotkać się z drugim człowiekiem), trenujemy modlitwę (zamiast spontanicznie klęknąć i porozmawiać z Bogiem), nasze życie traktujemy jako kolejny projekt do zrealizowania (może do odhaczenia i porzucenia?), jak kolejną grę, którą trzeba przejść lub serial na platformie streamingowej: szybko obejrzeć odcinek po odcinku i zacząć kolejny.

Po drodze uciekają nam: sens i cel. I świadomość – świadomość życia, które już się nie powtórzy. Nie zrozum mnie źle: uczenie się, trenowanie, dokształcanie – wszystko to są potrzebne i ważne rzeczy. Ale czasem mogą być ucieczką od sedna tematu, albo też nimi zakrywamy to co najważniejsze – samą istotę rzeczy. 

Grywalizacja życia. A co na to filozofowie?

W niedawnym tekście pisałem o tym, że mamy często potrzebę zaczynania ,,nowego” od poniedziałku, od nowego roku szkolnego, od 1 stycznia itd. Potrzeba zmiany jest mega ważna, o czym tam pisałem, ale i na tym punkcie możemy się zafiksować, gdy zaczynamy traktować życie jak kolejną aplikację lub projekt do aktualizowania, wyrabiania ,,kroków”, jako kolejną grę.

Piszę o tym, bo kilka dni temu ukazał się w ,,The Atlantic” mega ciekawy podcast Davida Brooksa ,,The Permanent Questions”, w którym filozofka Meghan Sullivan opowiada o dobrym życiu (tytuł odcinka: ,,What Is the Good Life?”). Jest to pierwszy odcinek i już mnie zachęcił do tego, by regularnie po niego sięgać.

Rozmowa zaczyna się niepozornie, bo jest o idei uniwersytetu, jest też dosyć ciekawy wątek ,,efektywnego altruizmu”, ale później robi się coraz ciekawiej. 

Sullivan podaje kilka płaszczyzn, na których odbywa się ta droga ,,dobrego życia”, za Arystotelesem wskazuje na wartość przyjaźni w życiu, na uświadomienie sobie własnej egzystencji. Zachęca do tego, żeby się zatrzymywać w różnych chwilach i dostrzec swoje wnętrze, swoje życie, ucieszyć się nim. A nawet więcej: musimy mówić o tym życiu wewnętrznym, dzielić się nim (filozofka wskazuje na przykład, gdy spytała kogoś o jego wnętrze a odpowiedział tym, co zewnętrzne).

To nie wszystko, jest bowiem jeszcze drugi człowiek oraz miłość, relacja. Niezwykle inspirujący jest tu podany przez filozofkę przykład rzucania alkoholu i papierosów, co jest trudne a jednak wiele kobiet co roku rzuca te nałogi gdy jest w ciąży – czyni to z miłości do dziecka, które ma w sobie, i za które czuje się odpowiedzialna.

Zmiany są możliwe, a miłość i poświęcenie, drugi człowiek są dosyć silną motywacją. 

Sullivan przywołuje ,,Rozmyślania” Marka Aureliusza i ,,listę” osób, które ten kochał i które go ukształtowały, a które wymienia nim zacznie opisywać swoje inspirujące sposoby na życie. Sullivan mówi: 

,,Zanim przejdzie do tego, jak zabijać barbarzyńców, być silniejszym i budzić się o 5 rano, żeby medytować, myśli o miłości i zwraca uwagę na wszystkich ludzi, którzy uczynili go tym, kim jest”. 

Dobre życie, czyli wyrwać się z gry 

Pisałem o tym podporządkowaniu się zadaniom, rozwojowi, ,,krokom/osiągom/statystykom” ale i algorytmowi.

Z tej ,,optymalizacji” naszego życia wyrywa nas przecież to, czym życie jest naprawdę: przeżywaniem każdej chwili i każdego dnia, emocjami, uczuciami, przypatrywaniu się naszemu wnętrzu (przecież po to antyczni Grecy wymyślili teatr oraz filozofię – kolejno: by przeżywać emocje oraz by zadawać sobie pytania, szukać odpowiedzi, zrozumieć siebie i świat, tymczasem dla nas coraz częściej film czy serial to tylko rozrywka lub gapienie się jak zombie bez ,,przeżywania” historii).

Życie to też spotkanie z drugim człowiekiem, relacje, budowanie więzi. To też samorealizacja, szukanie również poza tym co doczesne (pragnienie silnej więzi z Bogiem, wypełnianie tej ,,pustki” o której kiedyś pisałem, a którą ludzie niewierzący w Boga lub odrzucający Go próbują i tak ,,nakarmić” New Age, często kulturowo nam odległą duchowością jak shinrin yoku – ,,kąpiele leśne”, tarotem, psychodelikami). 

Takie myślenie wyrywa nas z traktowania życia jak gry, jako czegoś bezrefleksyjnego, co trzeba odhaczyć. Życie trzeba… przeżyć, doświadczyć, spotkać siebie i drugiego człowieka, doświadczyć Boga i nawiązać te 3 relacje: z sobą, z drugim, z Bogiem. Zadbać holistycznie: o ciało, duszę, psychikę – o wszystkie 3 przestrzenie.

(Cel)ować w życiu

Życie to też planowanie, marzenia, osiąganie celów. Czasem nawet całe swoje życie poświęcamy temu, by zrealizować te cele, które wydają nam się najważniejsze. Znane są te motywacyjne opowieści o tym, czego żałowali ludzie umierający. Bardzo często pojawiają się tam takie rzeczy, jak słowa, których się komuś nie powiedziało (i już jest za późno, bo tego kogoś już nie ma), że się nie poświęcało czasu rodzinie i bliskim, że się czegoś nie spróbowało, że się czegoś nie wybrało itd.

Jesteśmy tylko ludźmi, nie przewidzimy wszystkiego, a zrozumienie i właściwe nadanie wagi naszym obecnym priorytetom może być inne niż spojrzenie na te sprawy z perspektywy czasu i z wiedzą, którą już w międzyczasie zdobyliśmy.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by czasem po prostu zatrzymać się i przemyśleć swoje priorytety, swoje cele, motywacje, kierunek w którym idziemy. Bo może właśnie bezrefleksyjnie ,,gramy” w tę grę, a trzeba może odejść i zresetować ten system, by spojrzeć na to, co istotne. 

Co jest w życiu ważne?

Często właśnie po czasie widzimy, co było ważne. Wspominałem o tym, co we wspomnianym podcaście mówiła filozofka: ludzie oraz własne wnętrze. Uwierz mi, to się wydaje tak banalne, tak proste, tak oczywste. I co? I właśnie najczęściej się okazuje, że

  • żałujemy tego, że nie dbaliśmy o relacje,
  • że nie poświęciliśmy komuś (szczególnie bliskim) czasu: rodzicowi, babci lub dziadkowi, dorastającym dzieciom, ludziom których już nie ma.
  • Patrzymy na nasze życie, na karierę zawodową, na nasze wybory życiowe i zestawiamy to z tym, co najważniejsze ale ulotne: życie ludzi wokół nas.

Kolekcjonowanie sposobów na życie

To może brzmi banalnie, może to wszystko wiemy. To dlaczego tego nie praktykujemy? Sullivan pisze o tym, że ludzie ,,kolekcjonują” różne nauki, ale niekoniecznie nimi żyją. Przytacza przykład filozofów, którzy sporo mówią o moralności a nie są bardziej moralni, niż zwykli ludzie. Dlaczego? Bo właśnie: kolekcjonujemy przepisy, rady, wiemy jak żyć. Ale z praktyką bywa inaczej. 

Wielu z nas jest takimi ,,teoretykami”. Samo zjawisko ,,kolekcjonowania” złotych zasad, porad jest chyba jak ta lista na YouTube ,,Do obejrzenia później”. Czy zdarzyło ci się coś obejrzeć z tej składanki rzeczy zapisanych na kiedyś? Powiem szczerze, że mnie nie. Czy wróciłeś do rolek i shortów zapisanych na Instagramie ,,na później”? Mnie się zdarzyło do kilku. Kupuję ciągle nowe książki, mam ich setki. Czy je wszystkie przeczytam? Czy do nich wrócę? Bo że tych wszystkich ,,skolekcjonowanych” porad nie dam rady wcielić w życie, to pewne.

Zapędzić się

Patrzymy często na nasze życie, na nasz obecny stan. I co? Uświadamiamy sobie, że pędziliśmy a tak naprawdę nie wiemy, za czym? Dokąd? Uświadamiamy sobie, że nie znamy siebie i swojego wnętrza, bo inaczej może nasze życie potoczyłoby się… inaczej.

O tym, jak obrać cele i wiedzieć, w jakim kierunku iść, pisałem w jednym z tekstów. Mógłbym ci też wspomnieć, że dla każdego człowieka najważniejszym celem jest wieczność i przygotowanie się na ten moment już tu za życia (niezależnie, czy ktoś jest wierzący czy nie to i tak jego dusza jest nieśmiertelna).

Mówimy tu jednak nie o powołaniu do określonej życiowej ,,misji” i wyborze swojej ,,drogi”.

Nie mówimy tu też o życiu wiecznym.

Mówię tu o tym ,,teraz”, które nam ucieka. Mówię o tym życiu, które nie jest karierą zawodową ale tym egzystencjalnym zjawiskiem ,,elementarnym” – tym, czym życie tak u podstaw, tak pierwotnie jest. Mówię o życiu, które ma nas zaprowadzić do wieczności i przez które możemy osiągnąć Raj, ale które jednocześnie jest czymś tak prostym i cennym jak oddychanie, przepływ krwi, bicie serca – o życiu, które się wydarza, a którym żyjemy (i możemy to czynić świadomie, a możemy w nie nieświadomie i na autopilocie ,,grać”).

Droga ważniejsza niż cel 

O osiąganiu przez nas celów Sullivan powie:

,,Jeśli więc skupiasz się wyłącznie na osiągnięciu celu jako sposobie na utrwalenie poczucia własnej wartości, to z psychologicznego punktu widzenia to po prostu nie działa. W przypadku zdecydowanej większości ludzi to się nie sprawdza. Jednak jedną z największych życiowych radości jest dla mnie wspominanie tych okresów dążenia do celu, zmagań, porażek i sukcesów, snucie tej opowieści, opowiadanie jej na nowo i dzielenie się nią z przyjaciółmi, którzy podczas kolacji są skłonni mnie wysłuchać”.

Czasem samo osiągnięcie czegoś, jak wynika z tej rozmowy, nie daje oczekiwanej satysfakcji. Czasem po prostu nie jest czymś trwałym w historii świata, może też nie jest tak znaczące jak myśleliśmy, albo nie zaspokaja pragnienia i nie jest tym celem, do którego dążyliśmy (tu padł ciekawy przykład sportowczyni, która po osiągnięciu swego rekordu już jakby musi osiąść, a zarazem pojawia się pytanie o to, co dalej?)

Myśli i ludzie

A zatem widzimy, że można w życiu pędzić i nie zauważyć ludzi – przyjaciół, znajomych, rodziny.

Można pędzić a nie zatrzymać się, by skonfrontować się ze swoim wnętrzem (pisałem kiedyś o ,,zbadaniu swego serca” czyli tego, co w nas, polecam takie ,,zbadanie” siebie samego).

Niech tę część podsumuje wypowiedź Sullivan:

,,Nie wiem, co to było. Chyba się nudziłam, myśli mi uciekały i pomyślałam: <<Ale fajnie znów mieć świadome doświadczenia>>. Zatem krok pierwszy: Arystoteles twierdzi, że właśnie tak się czujemy. Mamy myśli na własny temat. Prowadzimy życie wewnętrzne, mamy sprawy, na których nam zależy, pasje i pragnienia. A istotą przyjaźni nie jest tylko pomaganie innym, lecz dzielenie się z nimi swoim życiem wewnętrznym. Robimy to – jak ująłby to Arystoteles – poprzez słowa i myśli, poprzez zwykłe gadanie czy pogawędki; tak jak wtedy, gdy dzwonię do taty, jadąc z New Haven na lotnisko, i po prostu wyrzucam z siebie wszystko, co akurat chodzi mi po głowie.

Arystoteles puentuje to stwierdzeniem, że właśnie to czyni ludzkie życie wyjątkowym. To właśnie te elementy nadają mu unikalny charakter – w przeciwieństwie do bydła, które jedynie wspólnie się pasie. Bydło żyje, skubiąc trawę ramię w ramię; zwierzęta te wykazują pewną formę uspołecznienia, lubią przebywać w swoim towarzystwie. Gdy widzi się stado krów na pastwisku o zmierzchu albo przed nadciągającą burzą, widać, jak trzymają się razem, ale nie dzielą się swoim życiem wewnętrznym. Między dwiema krowami nie ma żadnego wspólnego życia wewnętrznego. A jeśli jest, to bardzo skrzętnie go ukrywają. Ale bydło ogranicza się do wspólnego żerowania. My, ludzie, robimy coś więcej, bo używamy języka, by odsłonić ten pielęgnowany przez nas świat wewnętrzny, i to właśnie z tego buduje się dobre życie”.

A co z samorozwojem?

No dobrze: doszliśmy już do tych wniosków. Ale współczesny świat mówi nam, że musimy naprawiać:

  • siebie
  • relacje
  • cele
  • karierę
  • ciało
  • dietę
  • motywację

Mówi nam, że musimy pędzić na trendami i być jakby ,,w ruchu”. Cały czas dbać o ,,aktualizację” samego siebie, by nie zostać w tyle. 

Z przerażeniem czasem patrzę na jakiś ,,porzucony” przeze mnie komputer na rzecz innego. Włączenie go, jeśli nie spowoduje pożaru lub spięcia, to będzie wymagało ,,nadrobienia” wszystkich aktualizacji, które w międzyczasie się wydarzyły. 

My również niejako nie chcemy być w tyle, musimy ciągle gonić mody i trendy, mieć wszystko obejrzane, znać wszystko o czym się mówi, być każdego dnia bardziej zmotywowaną i przemieloną przez samorozwój wersją siebie – lepszą niż wczoraj. 

Nawrócenie, praca nad sobą – to mega ważne rzeczy i mam nadzieję, że wiesz o tym, że nie krytykuję tego. Mówię o pewnej postawie pędu za czymś, co niekoniecznie jest nam do życia potrzebne.

Żyć nie ,,dobrze” ale naprawdę dobrze

Bo co, jeśli dobre życie wcale nie polega na tym, by mieć ,,dobre życie”? Owo ,,dobre życie” jako ta wizja, w której jesteś zoptymalizowany, zaktualizowany, robisz to co inni, jesteś jak inni, masz ,,wycięty” brzuch jak na okładce kulturystycznego pisma, wyglądasz jak wszyscy i nosisz to co wszyscy, jesteś wręcz perfekcyjna lub perfekcyjny, pijesz zielony koktajl z jarmużu i właśnie przechodzisz ten detoks, co inni.

Można tak długo ,,grać” w to życie, pracować nad nim, że zapomina się, że się je przeżywa. Możesz tak żyć, że zapomniesz o tym, że żyjesz.

Możesz tak żyć, że nie zauważysz ludzi wokół a nawet nie będziesz wiedzieć, że nie widzisz sensu, bo się o niego nie spytałeś lub nie spytałaś. Bardzo często przychodzi w naszym życiu jakaś trudna chwila i nagle się rozsypujemy i rozpadamy, bo wcześniej nie zatrzymaliśmy się i nie spojrzeliśmy w swoje wnętrze, nie skonfrontowaliśmy się ze sobą, nie znamy samych siebie.

Dobre życie – FAQ

Czym jest dobre życie?


Dobre życie to takie, w którym postępujemy w zgodzie ze sobą, dbamy o relację z innymi, ze swoim wnętrzem, z Bogiem. To życie, które nie goni ,,na oślep” ale jest w nim miejsce na refleksję o sobie, o swoich celach, o sensie życia. To życie, które jest po prostu nasze – nawet jeśli czasem nie jest doskonałe technicznie czy takie, jak kreuje je moda i świat. To też życie obfite w relacje z innymi ludźmi.

Co jest najważniejsze w życiu?


Dla każdego będzie to coś innego, ważne jest chyba to, aby dostrzec swoje wnętrze, ludzi wokół siebie, Boga. Ważne by znaleźć miłość, sens, nadzieję, wiarę – także w wiarę w świat. 

Jak znaleźć sens życia?


Warto zacząć od obserwacji świata oraz od zadania sobie pytań o sens świata i życia, o kierunek, priorytety, o to co ważne. Pomocne będą relacje, wiara, a także zastanowienie się (i stworzenie) swojej własnej ,,filozofii” życia – takiego planu wartości i kierunków, które są dla nas ważne. Twój pomysł na życie nie musi być tym, który proponuje moda, trendy, media.

Czym jest życie na autopilocie?


To takie życie, które unika chwili na zastanowienie i refleksję, unika wejrzenia w swoje wnętrze. Ludzie żyjący na autopilocie bardzo często po fakcie uświadamiają sobie, że zabiegali nie o te cele, które są dla nich ważne, że nie znają samych siebie, że nie zauważyli w porę ludzi obok siebie. Niestety przeszłości nie da się cofnąć, tym boleśniejsze jest uświadomienie sobie po fakcie, że żyło się na autopilocie.

Czy samorozwój może być pułapką?


Sam w sobie samorozwój jest pożyteczny i dobry, ale może być pułapką, jeśli zaczniemy ,,grywalizować” swoje życie, ciągle je aktualizować i skupiać się tylko na zmianach, a nie na ich celu – polepszeniu naszego życia. Wtedy możemy wpaść w błędne koło samorozwoju nie zauważając, że nie polepszamy swojego życia ale oddalamy się od niego.

Dlaczego ciągle chcemy być lepsi?


Chcemy być lepsi bo widzimy jakąś rzecz, sytuację, cechę, która wymusza w nas chęć zmian. Mówimy wtedy o pewnym dążeniu do doskonałości. Czasem też chcemy być ,,lepsi” w rozumieni: inni – inni niż jesteśmy, bo może taka jest moda, trendy, przekonanie świata. Należy te dwie rzeczy odróżnić. Potrzeba bycia lepszym to coś dobrego, jeśli skupiamy się na poprawie życia, zmianie nawyków, nawróceniu, uczeniu się – to dobre i wręcz pożądane sposoby na poprawę życia, które faktycznie mogą sprawić, że będziesz się rozwijać.

Czym jest grywalizacja życia?


To sytuacja, gdy w codziennym życiu używamy mechanizmów znanych z gier: zdobywanie punktów, celów, odhaczanie poziomów, zdobywanie nagród, ryzyko. 

Czy osiąganie celów daje szczęście?


Osiąganie celów może dawać satysfakcję ale nie musi dawać szczęścia. Warto patrzeć nie tylko na rezultat, ale i na drogę oraz ostateczny cel naszych działań, ich skutek.

Dlaczego warto zatrzymać się w życiu?


Warto zatrzymać się (nawet regularnie) by dostrzec miejsce, w którym jesteśmy, by zobaczyć co za nami a co przed. Warto spojrzeć, czy obrana droga jest dobra, czy zgodna z naszymi obecnymi poglądami, czy to właściwy kierunek. Nasze cele oraz droga z biegiem czasu mogą ulegać modyfikacji, czasem też musimy zmienić nasz plan. Warto też się zatrzymać, by nabrać dystansu oraz by zastanowić się nad swoim życiem oraz wnętrzem.

Jak żyć bardziej świadomie?


Pomocne jest rozwijanie swojej wiedzy, weryfikacja poglądów, poznanie samego siebie poprzez refleksję ale i konfrontację z innymi ludźmi, słuchanie innych, rozmowę. 

Czy można tak bardzo optymalizować swoje życie, że zapomnimy je przeżywać?

Ciągłe życie na ,,autopilocie”, ucieczka przed konfrontacją ze sobą samym, pęd samorozwoju i grywalizacji swego życia sprawiają, że można żyć (i to nawet ,,samorozwojowo”) a gdzieś po drodze zatracić wiedzę o sobie, relację z innymi ludźmi, cel i sens życia, zachwyt nad światem – to wszystko, co jest przecież w życiu najpiękniejsze i co sprawia, że to jest po prostu dobre życie.

Photo by Brooke Cagle on Unsplash

Website |  + posts

Z wykształcenia dziennikarz i trener rozwoju osobistego, w wolnych chwilach pasjonat literatury, biegania, fotografii i samorozwoju. Wierzy w rolę świeckich w Kościele a także wierzy w holistyczne podejście do człowieka, to dlatego uczestniczył w kursach z zakresu dietetyki oraz treningu personalnego. Aktywność fizyczna to nie wszystko, łączy ją więc z zainteresowaniem psychologią oraz teologią katolicką.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze